„Paige, znam twojego ojca. Chce dobrze, ale jest ślepy, jeśli chodzi o twoją siostrę. Ten dom jest twój. Zawsze był twój. Nie pozwól im go zabrać. – Dziadku H.”
Usiadłam na podłodze i płakałam. Nie z powodu wartości nieruchomości, ale dlatego, że dziadek Howard widział katastrofę kolejową za dekadę. Zbudował wokół mnie fortecę, zanim jeszcze zorientowałam się, że jestem oblężona.
Następnego ranka zadzwoniłam do pana Callawaya.
„Ten fundusz jest niewzruszony, dziadku”
„ge” – zapewnił mnie. „Nazwisko twojego ojca nie widnieje w żadnym dokumencie. Nie jest właścicielem tego domu. Nigdy nim nie był. Po prostu założył, że jest, bo nazywa się Gerald Afton”.
Potem zadzwoniłam do kuzynki Rachel. Tylko ona wciąż rozmawiała ze mną szeptem.
„Paige, musisz wiedzieć” – powiedziała z rozpaczą w głosie. „Twój tata jest w poważnych tarapatach. Podpisał się pod wszystkim, co dotyczyło butiku Meredith. Zrefinansował ich własny dom, żeby utrzymać ją na powierzchni. Butik upada, bank domaga się gwarancji, a on jest winien prawie dwieście tysięcy dolarów. Znalazł już kupca na dom nad jeziorem za trzysta dwadzieścia tysięcy. Powiedział wszystkim, że podpiszesz, bo jesteś mu „winna” za kłopoty, które sprawiłaś”.
Poczułam, jak ogarnia mnie zimna, ostra jasność. Ojciec nie prosił mnie tylko o podpis; prosił mnie o sfinansowanie jego faworyzowania po raz ostatni, wykorzystując mój spadek, by uratować siostrę, która pomogła mi w wygnaniu.
Część IV: Audyt
W piątek rano wróciłam do miasta, z którego uciekłam. Weszłam do biura pana Brennana, niosąc teczkę jak tarczę.
Kiedy weszłam do sali konferencyjnej, nie zdziwiłam się, widząc już tam mojego ojca. Siedział u szczytu stołu, wyglądając jak dyrektor banku – wyprasowana koszula, drogi zegarek, postawa absolutnego autorytetu.
„Usiądź, kochanie” – powiedział Gerald głosem ociekającym wyrachowanym, protekcjonalnym ciepłem. „Załatwmy to. Wiem, że jesteś zajęta swoim… małym życiem”.
Usiadłam. Nie uśmiechnęłam się. Nie przywitałam się.
„Nie pytałeś, jak się czuję, tato” – powiedziałam cicho.
Machnął lekceważąco ręką. „Przerabialiśmy to, Paige. Twoja mama i ja próbowaliśmy się z tobą skontaktować, ale biorąc pod uwagę twój… stan emocjonalny… uznaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli zajmiemy się tym z pomocą profesjonalistów. Dom stoi pusty. Firma Meredith potrzebuje kredytu pomostowego. To wszystko rozwiązuje”.
Brennan przesunęła po stole Akt Zrzeczenia się Roszczeń. Moje nazwisko było starannie napisane na dole.
„A jeśli nie podpiszę?” – zapytałam.