Przyjęcie z okazji narodzin dziecka mojej siostry odbyło się w restauracji, w której wszystko wydawało się wyreżyserowane – idealne oświetlenie, cicha ocena, uśmiechy, które nie docierały do niczyich oczu. W chwili, gdy weszłam, wiedziałam, że tu nie pasuję. Kiedy się odezwałam, mama nie posłuchała. Złapała mnie za włosy ostrym głosem. „Przestań przesadzać”. Zanim zdążyłam zareagować, świat się zakołysał – a potem zniknął. Upadek nastąpił szybko. Potem zapadła cisza. Kiedy się obudziłam… nic nie wyglądało tak samo. Bo czekało mnie nie tylko szok – to było coś, czego nie potrafiłam wytłumaczyć.