Élodie pozostała w samochodzie, ściskając kierownicę. Rozpoznała mężczyznę, który płakał przy narodzinach Manon i pocieszał ją po śmierci matki. W tym tkwił horror: dawna czułość nie wykluczała obecnego okrucieństwa.
Przez dwa tygodnie Élodie kontynuowała pracę, przygotowywała posiłki i sprawdzała listy motywacyjne Manon. Pod tym zwyczajnym życiem budowało się drugie życie, życie dowodów.
Tej nocy Laurent wrócił do domu po północy. Wślizgnął się do łóżka i położył dłoń na talii Élodie.
Wpatrywała się w ciemność.
Dotknął tej drugiej kobiety, zanim dotknął jej. Ta myśl nie zabiła od razu jego miłości. Miłość bywa silniejsza niż godność. Ale zniszczyła poczucie bezpieczeństwa wokół niego.
W następną sobotę Laurent zostawił otwarty komputer, kiedy brał prysznic. Élodie stała przez chwilę w drzwiach, a potem weszła.
E-mail był pusty. Podobnie jak rozmowy. Ale w zsynchronizowanym koszu wciąż znajdowało się kilka zdań.
s.
Myślę o twoich ustach.
Czy twoja żona naprawdę wierzy w twoje seminaria?
Zarezerwuj nasz stolik na czwartek.
Pojawiło się nazwisko: Agathe Delmas.
Élodie dowiedziała się, że 39-letnia Agathe pracowała w branży nieruchomości luksusowych i od 11 lat była żoną Juliena Delmasa, byłego pielęgniarza wojskowego, który został wykonawcą remontów.
Ta pozorna delikatność rozgniewała Élodie. Gdzieś tam, inna niewinna osoba żyła w tym samym kłamstwie.
Znalazła jego numer i zadzwoniła do niego z samochodu na parkingu supermarketu. Julien ostrożnie odpowiedział.
„Nazywam się Élodie Morel. Nie znasz mnie”.
„Dobrze…”
„Myślę, że twoja żona ma romans z moim mężem”.
Cisza stała się ostra.
„Mylisz się. Agathe pracuje do późna. Wystawia mieszkania”.
„Chciałabym się mylić”.
Wysłała mu trzy zdjęcia: Laurent i Agathe wjeżdżający na parking, dłoń Laurenta na jej plecach, a potem ich pocałunek przed barem z winem.
Kiedy Julien się odezwał, jego głos był kompletnie załamany.
„Jak długo to trwa?”
„Nie wiem”.
„Czy on ją kocha?”
To pytanie przeszyło Élodie niczym ostrze, ponieważ od początku unikała zadania sobie tego pytania.
„Nie wiem. Ale wiem, że nas okłamują”.
Spotkali się dwa dni później w pobliżu Chartres. Julien odkrył rachunki hotelowe, sfabrykował wizyty i usunął wiadomości z zapomnianego tabletu.
Wspólne pliki uniemożliwiały zaprzeczenie.
„Co robimy?” zapytał Julien.
Élodie wiedziała, że Laurent przekręci swój błąd w nieporozumienie, zrzuci winę na stres, a może nawet zostanie pocieszony.
„Nie pozwalamy, by ich kłamstwa wybrały oficjalną wersję” – odpowiedziała.
Następnie zadzwoniła do Monique i Bernarda.
Rodzice Laurenta mieszkali w Blois. Monique powitała Élodie kawą, nie rozumiejąc, dlaczego jej synowa drży.
Élodie położyła kopertę na stole.
Przy drugim zdjęciu Monique przestała oddychać. Przy czwartym zasłoniła usta. Bernard długo wpatrywał się w zdjęcie syna całującego Agathe.
„Laurent to zrobił?” zapytała Monique.
„Tak.”
„Dla ciebie?”
„Dla Manon. Dla Juliena. Dla ciebie też. Dla wszystkich, za których się podawał.”
Bernard podniósł wzrok.
„Co chcesz robić?”
„W czwartek je z nią kolację w Paryżu.” Julien będzie tam. Chcę, żebyś przyszła.
Monique pokręciła głową.
„Nie wiem, czy wytrzymam ten widok.”
„Obserwuję go od 22 dni”.
Nie powiedziała tego okrutnie. Po prostu nie chciała być jedyną osobą znającą prawdę.
W czwartek Laurent pocałował ją w policzek przed wyjściem.
„Kolacja z klientem w Bordeaux. Nie czekaj na mnie”.