„Inès, potwierdź spotkanie w niedzielę z François Marceau. Umowy wydrukowane, szampan schłodzony, cały zespół prawny.”
„Oczywiście. Coś jeszcze?”
Clara spojrzała na wiadomość od siostry.
„Tak.” Zostaw nazwiska kolegów Marceau bez zmian na liście gości. Chcę zobaczyć, kogo przyprowadzi.
CZĘŚĆ 2
W Niedzielę Wielkanocną, o 11:23, Camille wysłała zdjęcie rodzinnego stołu: białe obrusy, tulipany, wernisaże z łososiem, idealnie oprawione uśmiechy.
Potem wiadomość.
Camille: Wszystko idzie wspaniale. François Marceau jest czarujący. Mama mu o tobie opowiadała; powiedział nawet, że mógłby cię polecić na małe stanowisko analityka, gdybyś chciał zacząć od nowa.
Clara miała
Krótki, pozbawiony radości śmiech.
W południe zadzwoniła Inès.
„Pani Delmas, zespół Marceau potwierdza przybycie na 14:00. Pan Marceau przyjedzie z dwoma prawnikami i młodszym prawnikiem”.
„Jak się nazywa?”
Sekunda ciszy.
„Julien Lenoir”.
„Narzeczony Camille”.
Clara zamknęła oczy.
„Idealnie”.
O 13:58 prywatna winda otworzyła się do jej mieszkania. Pierwszy wszedł François Marceau, ubrany w ciemny płaszcz, z siwymi włosami, i mocno uścisnął jej dłoń. Za nim weszło dwóch prawników.
Potem pojawił się Julien.
Wciąż miał na sobie pewny siebie uśmiech mężczyzny, który właśnie wrócił z udanego brunchu.
Ten uśmiech zniknął, gdy zobaczył Clarę.
Jego wzrok przesunął się z niej na okna wykuszowe, dzieła sztuki, teczkę z napisem „280 milionów”, a potem na oprawiony artykuł na ścianie:
Clara Delmas, inwestorka, której Paryż się nie spodziewał.
„Clara?” – wyszeptał.
François Marceau odwrócił się.
„Znacie się?”
Julien otworzył usta.
Nic nie powiedział.
Clara wyciągnęła rękę do François.
„Dziękuję za przybycie. Możemy podpisać”.
CZĘŚĆ 3
Julien usiadł jak człowiek, który właśnie dowiedział się, że ziemia może zniknąć mu spod stóp.
Clara nie spojrzała na niego ani razu. Zaprowadziła François Marceau i jego prawników do swojego biura, przestronnego, jasnego pomieszczenia z widokiem na Paryż, gdzie każdy szczegół mówił o tym, czego jej rodzina nie chciała usłyszeć: ta kobieta nie była zgubiona. Nie czekała na mężczyznę, który ją uratuje. Zbudowała coś.
Na biurku leżały ułożone umowy. Trzy francuskie i europejskie firmy: firma z Grenoble zajmująca się medyczną sztuczną inteligencją, firma biotechnologiczna z Lyonu pracująca nad leczeniem celowanym oraz startup zajmujący się magazynowaniem energii, który powstał w laboratorium publicznym. Marceau Investissements inwestował 280 milionów euro. Delmas Horizon zachował kontrolę strategiczną.
François przejrzał dokumenty.
„Przejrzeliśmy klauzule dziś rano. Są czyste”.
„Kamienie milowe wyceny są realistyczne” – odpowiedziała Clara. „Wręcz ostrożne”.
Prawnik podniósł wzrok.
„Czy utrzymujecie prognozowany zwrot z inwestycji w medyczną sztuczną inteligencję?”
„Tak. Proces regulacyjny jest bardziej zaawansowany niż oczekiwano. Badania pilotażowe w sześciu szpitalach wykazują skrócenie czasu diagnostyki o 41%. Jeśli autoryzacja zostanie wydana przed końcem roku, wycena przekroczy nasze modele”.
François uśmiechnął się.
„Właśnie dlatego chciałem z wami współpracować”.
Julien, siedząc w kącie, przełknął ślinę.
Clara niemal słyszała, jak jego myśli się zderzają. Camille z pewnością opisała złamaną siostrę wynajmującą ponure mieszkanie, żyjącą z niejasnych zleceń. Teraz odkrywał założycielkę funduszu, strategicznego partnera swojego szefa, panią świata, po którego szczeblach marzył się wspinać.
Podpisanie zajęło mu niecałe 20 minut.
Kiedy Clara odłożyła długopis, François wyciągnął rękę.
„Gratulacje, Claro. To bardzo wyjątkowa chwila”.
„Dla nas obojga” – odpowiedziała.
Julien lekko się poruszył, jakby chciał przemówić. François odezwał się pierwszy.
„Julien, czy pan to oglądał?”
„Tak, proszę pana”.
„Dobrze. Pamiętajcie: prawdziwe bogactwo rzadko buduje się w salonach, gdzie ludzie sobie nawzajem gratulują. Buduje się w dokumentach, których nie mieli czasu przeczytać”.
Julien spuścił wzrok.
W tym momencie telefon François zawibrował. Spojrzał na ekran.
„Moja żona, przepraszam”.
Odszedł w stronę okna.
„Tak, Anne? Nadal jestem na spotkaniu”.
Jego twarz stopniowo się zmieniła. Najpierw irytacja. Potem zdziwienie. W końcu ten chłód, który Clara znała u wpływowych mężczyzn, gdy ktoś po prostu wziął ich za głupców.
„Kto do ciebie dzwonił?” zapytał.
Julien zamarł.
François słuchał.
„Camille Lenoir? Narzeczona Juliena?”
W pokoju zapadła cisza.
Clara bez słowa położyła dłonie na kolanach.
„Co dokładnie powiedziała?” kontynuował François.
Jego wzrok powoli powędrował w stronę Juliena.
„Że ma rozwiedzioną siostrę, kruchą, niestabilną finansowo i chciała wiedzieć, czy mógłbym znaleźć jej jakąś drobną pracę, która pomogłaby jej odzyskać pewność siebie?”
Prawnik przestał pisać.
François się rozłączył.
„Julien.”
„Proszę pana, mogę wyjaśnić.”
„Bardzo dobrze. Proszę wyjaśnić.”
Julien wstał zbyt szybko.
„Nie wiedziałem. Camille zawsze mi mówiła, że Clara… no cóż, że zajmowała się konsultingiem, czymś, co było trochę nieregularne. Że po rozwodzie miała trudności z powrotem na nogi.”
François spojrzał na niego z wyraźnym zmęczeniem.
„Pracujesz w moim zespole od 14 miesięcy. Zabieram cię na ważną sesję podpisową. Wiesz, że Delmas Horizon jest jednym z naszych najważniejszych partnerów w tym kwartale. A nawet nie sprawdziłeś, kim jest Clara Delmas?”
„Nie skojarzyłem.”