Wydrukowana kopia anonimowej wiadomości wysłanej do Hélène.
„Jeśli spróbujesz się z nim skontaktować albo zażądasz pieniędzy od tych drani, których nosisz, wszyscy troje znikniecie”.
Édouard milczał przez kilka sekund.
Na jego twarzy malowało się nie tylko poczucie winy.
To była zimna, wyraźna, nieubłagana furia.
„Przygotuj wszystko” – powiedział w końcu. „Chcę przyjęcia zaręczynowego. Największego, jakie tylko możliwe. Prasa, elita, szefowie, wpływowi ludzie… i Adrien Roche w pierwszym rzędzie”.
Octave wpatrywał się w niego przez dłuższą chwilę.
„Zdemaskujesz ich”.
„Nie” – odparł Édouard, a jego oczy były twarde jak kamień. „Wyjawię prawdę temu, którego zniszczyłem”.
Wieczorem przyjęcia, które odbyło się w luksusowym hotelu przy placu Vendôme, kryształowe żyrandole oświetlały salon niczym scenę operową. Grube dywany. Szampan vintage. Suknie haute couture. Nienaganne smokingi. Zebrali się kamery, felietoniści i cała paryska elita.
Vanessa lśniła w klejnotach, przekonana, że w końcu zostanie koronowana na królową świata Delcourtów.
Dokładnie o 23:00 Édouard wszedł na scenę.
W sali zapadła cisza.
Wziął mikrofon i omiótł wzrokiem zgromadzonych, zanim skupił się na Vanessie.
„Zebraliśmy się tu dziś wieczorem, aby świętować zaręczyny” – zaczął głębokim głosem. „Związek rzekomo oparty na miłości, lojalności i prawdzie”.
Zrobił pauzę.
„Ale jesteśmy tu również po to, by pogrzebać kłamstwo”.
Vanessa zmarszczyła brwi.