Nie pozwólcie, żeby cokolwiek opuściło to więzienie bez mojej zgody”.
Reszta dnia toczyła się niczym efekt domina.
Dr Hélène Sabatier, psycholog sądowy, przesłuchała Salomé w spokojnym pokoju, z dala od mundurów.
Dziecko opowiedziało, że jej matka, cierpiąca na agresywnego raka, była hospitalizowana sześć tygodni przed śmiercią.
Pewnej nocy, przekonana, że niewiele jej zostało do życia, Marianne wyznała jej prawdę.
Pokazała jej lalkę Kapucyna i kazała jej powtórzyć zdanie, które miała powiedzieć ojcu, gdyby kiedykolwiek postanowili go zabić.
Salomé nikomu nie powiedziała.
Obawiała się, że jej wujek Luc dowie się, że wie.
W międzyczasie brygada udała się do domu Luca Delaunaya.
Mężczyzna miał czterdzieści pięć lat, prowadził małą firmę ogrodniczą i cieszył się opinią pomocnego wujka oraz szanowanego członka lokalnej społeczności.
Kiedy żandarmi zapukali do jego drzwi, początkowo zachowywał się arogancko, jak ktoś, kto wierzy, że w końcu jest poza niebezpieczeństwem.
Uśmiechnął się nawet, pytając, czy całe to zamieszanie jest związane z jakimś starym rodzinnym nieporozumieniem.
Potem Bernard położył przed sobą zdjęcie zapalniczki i nagranie wideo, na którym jego twarz, choć rozmazana, ukazywała się ponad groźbą.
Uśmiech Luca zniknął.
Śledczy skonfiskowali jego telefony, komputer, stare pliki księgowe i kilka pudeł w garażu.
W jednym z pokoi, ukrytym pod pożółkłymi rachunkami, znaleziono czarny notes z długami hazardowymi, sumami zdefraudowanymi z depozytu Vasseur oraz dwiema płatnościami na rzecz niejakiej Denise Portier, sąsiadki, która przysięgła, że widziała Juliena wychodzącego z biura szefa w noc morderstwa.
W starym telefonie z klapką laboratorium informatyki śledczej odnalazło usunięte wiadomości adresowane do byłego kapitana Hervé Cassignaca, głównego śledczego w tej sprawie.
Najbardziej obciążająca wiadomość zawierała się w jednym zdaniu: „Powie, że to był Morel, zgodnie z planem”.
Denise Portier przyznała się przed zapadnięciem zmroku.
W wieku sześćdziesięciu ośmiu lat, chora i zmęczona, przyznała, że tamtej nocy nigdy nie widziała twarzy mężczyzny.
Tylko pomarańczową kurtkę, którą skojarzyła z Julienem, ponieważ Luc wielokrotnie powtarzał jej, zanim przyjechała policja, że Morel właśnie zabił szefa.
Później Cassignac dała mu jasno do zrozumienia, że najlepiej trzymać się tej wersji wydarzeń.
Były kapitan został następnie aresztowany.
Początkowo zaprzeczał korupcji.
Ale ekstrakcje danych, stare przelewy bankowe i sprzeczności narastały.
Skonfrontowany z notatnikiem Luca i nagraniem wideo Marianne, przyznał się co najmniej do jednego: celowo zignorował nieścisłości, ponieważ sprawa wydawała się już zamknięta, politycznie wygodna i prawnie uzasadniona.
Tej nocy laboratorium potwierdziło, że ślady biologiczne zachowane na zapalniczce z wygrawerowanym napisem L.D.
zawierają zarówno DNA Luca Delaunaya, jak i krew Mathieu Vasseura.
Pięć lat wcześniej ten prosty przedmiot mógł wystarczyć, by uratować człowieka.
Pięć lat później wystarczyło, co najmniej, by powstrzymać mechanizm jego śmierci.
Tymczasem Julien czekał w areszcie, niepewny, dokąd zaprowadzi go ta prawda.
Bernard wszedł wcześnie rano z teczką pod pachą.
Po raz pierwszy odkąd się poznali, położył teczkę na stole, zamiast przyciskać ją mocno do piersi.
„Twoja egzekucja jest zawieszona” – powiedział.