Z wypielęgnowanych trawników przedmieść przenieśliśmy się do Dzielnicy Żelaznej – niszczejącego, przemysłowego pustkowia opuszczonych magazynów, zardzewiałych placów przeładunkowych i szarego kamienia. Było to miejsce, gdzie ciszę kupowano hurtem, a prawo rzadko zawracało sobie głowę.
Beatrice podjechała pod wąski, czteropiętrowy budynek wciśnięty między zamkniętą odlewnię a zakład przetwarzania odpadów. Był to ponury, pozbawiony okien budynek z pojedynczymi, masywnymi dębowymi drzwiami pomalowanymi na jaskrawy, elektryzujący błękit.
Zaparkowałam przecznicę dalej i wyciągnęłam lornetkę z siedzenia. Patrzyłam, jak Beatrice brutalnie wyciągnęła Lily z samochodu. Dziecko się potknęła, a jej drobna sylwetka wyglądała żałośnie krucho na tle zardzewiałego żelaza. Beatrice nie podała ręki ani nie powiedziała pocieszenia; chwyciła Lily za ramię pazurami jastrzębia trzymającego mysz polną. Zniknęli w błękitnej paszczy budynku.
Sprawdziłem broń boczną, wkładając nabój do komory z mechanicznym kliknięciem, które brzmiało jak ostateczny werdykt. Powietrze w dzielnicy pachniało mokrą sadzą i starym smarem. Nie wezwałem policji. W tym mieście nazwisko Sterling było właścicielem lokalnego komisariatu. Jeśli chciałem prawdy, musiałem być tym, który ją wydobędzie.
Cliffhanger: Wysiadłem z SUV-a i włączyłem lokalny zakłócacz, ale gdy zbliżałem się do budynku, ekran mojego tabletu nagle rozbłysnął na czerwono z ostrzeżeniem: „WYKRYTO ZEWNĘTRZNE WŁAMANIE. AKTYWNY MONITORING”. Ktoś mnie obserwował.
Rozdział 3: Paszcza Wysokiego Domu
Niebieskie drzwi były czymś więcej niż tylko drewnem; były ze wzmocnionej stali z biometrycznym zamkiem elektromagnetycznym. Dla każdego innego człowieka były nieprzekraczalną ścianą. Dla mnie to była wada konstrukcyjna.
Sięgnąłem do torby i wyciągnąłem mały, szybki ładunek termiczny – kawałek „technologii Vance’a”, który jeszcze nie trafił na rynek.
Pstryk-syk.
Zamek wyparował w deszczu białych, gorących iskier. Kopnięciem wyrwałem drzwi z magnetycznych zawiasów i wpadłem w dym po uderzeniu, unosząc broń i przecinając sztuczny mrok latarką taktyczną. Spodziewałem się jaskini brudu, być może stereotypowego horroru gangu handlarzy ludźmi.
Myliłem się.