Zimnym głosem powiedziała:
„Musimy zadbać o to, by dziecko rozwijające się w moim łonie było zdrowe. W dzisiejszych czasach słabe synowe rodzą tylko dziewczynki, a to przysparza kłopotów rodzinie męża”.

Uśmiechnęłam się niezręcznie.
Nie miałam odwagi odpowiedzieć.
Odkąd zostałam synową, nauczyłam się milczeć.

W prywatnej klinice lekarz poprosił Savitri, aby poczekała na zewnątrz i mogła kontynuować badania.

Gdy tylko drzwi się zamknęły, podeszła do mnie młoda pielęgniarka z zaniepokojonym wyrazem twarzy.

„Czy jesteś żoną Raghava Sharmy?” zapytał mnie.

Byłem zaskoczony.
—Tak… skąd wiesz?

Spojrzała w stronę drzwi, a jej głos drżał.
„Radzę ci go zostawić. Jest w niebezpieczeństwie”.

Zamarłem.
„O czym ty mówisz?”

Pokręciła głową, a jej oczy wypełnił strach.