„Ona musi urodzić, a potem zrobimy test DNA
”. „Twój syn jest moim biologicznym synem”.
Teraz wszystko nabrało sensu.
Jej chłód.
Obsesja mojej teściowej na punkcie towarzyszenia mi na każdym spotkaniu.
Chcieli się tylko upewnić, że dziecko, którego się spodziewam, będzie z ich krwi.
Następnego ranka wróciłem do kliniki w poszukiwaniu pielęgniarki.
Kiedy mnie zobaczyła, wybuchnęła płaczem.
„Przykro mi… ale musisz znać prawdę. Przyprowadził tu inną kobietę. Powiedział, że to jego żona. Ona też była w ciąży, ponad miesiąc”.
Miałem wrażenie, że nie mogę oddychać.
Podziękowałem mu i odszedłem w milczeniu.
Błąkałem się bez celu przez tłum, czując się zupełnie samotny.
Miałem tylko jedną myśl: mój syn i ja musimy stąd wyjść.
Tego popołudnia, kiedy wróciłam do domu, moja teściowa spojrzała na mnie podejrzliwie.
„Gdzie byłaś? Raghav powiedział, że zabiera mnie dziś na kolację ze swoim partnerem biznesowym”.
Spojrzałem jej prosto w oczy.
„Nie będę już gotować, mamo.