Jutro stąd wyjeżdżam”.
Była w szoku.
—Co?
Wyjąłem telefon i pokazałem jej zrzuty ekranu wiadomości.
Zbladła, ręce jej drżały, nie mogła mówić.
Spokojnie powiedziałam jej:
„Nie mogę mieszkać w domu, w którym traktują mnie z taką pogardą.
Chcę tylko, żeby moje dziecko urodziło się w spokoju, nawet jeśli będę musiała zrobić to sama”.
Tej nocy wynająłem mały pokój niedaleko szpitala.
Pielęgniarka Priya przyszła do mnie z mlekiem i ciepłym jedzeniem.
Wziął mnie za rękę.
„Jesteś bardzo silna, Arohi. Twój syn będzie z ciebie dumny”.
Płakałam w jego ramionach.
Na zewnątrz zaczął padać deszcz.
Być może Priya miała rację:
czasami opuszczenie domu nie oznacza ucieczki,
ale jest jedynym sposobem na uratowanie siebie.