Wychodząc z domu Mireille, Élodie drżała, ale czuła się dziwnie wyzwolona. Prawda była okropna, ale przynajmniej przestała być niewidzialna.
W kolejnych dniach duży, wynajmowany dom wydawał się duszący. Każdy pokój niósł ze sobą wspomnienie oczekiwania, każda wizyta Mireille pozostawiała w niej nieustające napięcie. Élodie sama opłacała część rachunków podczas swojej delegacji i prawie nigdy nie korzystała z mieszkania na piętrze. Zaczęła rozglądać się za mniejszymi mieszkaniami, bliżej centrum i pracy.
Podczas wideorozmowy przedstawiła plan Adrienowi jako praktyczne rozwiązanie.
„Zaoszczędzilibyśmy prawie 500 euro miesięcznie. I mogłabym jeździć do pracy rowerem”.
Adrien obserwował ją w milczeniu.
„Nie chodzi tylko o pieniądze, prawda?”
Élodie westchnęła.
„Próbowałam tego z twoją matką. Naprawdę. Ale to tylko pogorszyło sprawę. Potrzebuję miejsca, gdzie nie będzie mogła się pojawić bez zapowiedzi, wejść ze starym zapasowym kluczem i przeglądać mojego życia, jakby należało do niej”.
Mina Adriena stwardniała.
„Znowu przyszła, nie dzwoniąc do ciebie?”
— Dwa razy w zeszłym miesiącu.
— Dlaczego mi nie powiedziałaś?
— Bo byłaś tysiące kilometrów stąd, a ja nie chciałam dokładać ci kolejnego problemu, którego nie potrafiłaś rozwiązać.
Adrien milczał, a potem odezwał się z nietypową stanowczością.
— Wyprowadź się. Wybierz miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie. I nie podawaj mu adresu.
Élodie znalazła jasne mieszkanie na czwartym piętrze starego budynku nad rzeką Maine. Było o połowę mniejsze od domu, ale miało wysokie sufity, wąski balkon i kuchnię, która wpuszczała słońce już od samego rana. Zwróciła klucze do swojego starego mieszkania trzy miesiące przed swoimi urodzinami.
Nowy lokator nazywał się Romain Delmas. Właśnie został mianowany dowódcą lokalnej brygady żandarmerii. Podpisał umowę najmu z żoną Claire i przygotowywał się na przyjście na świat ich dwójki dzieci. Élodie poznała go podczas inspekcji przed wprowadzeniem się. Zażartował ze starej, skrzypiącej furtki i poprosił ją o numer do dobrego hydraulika.
Mireille nic nie wiedziała o przeprowadzce.
Élodie postanowiła jej nie mówić. Sam Adrien przestał odpowiadać na pytania matki o ich adres. Powiedział jej po prostu, że Élodie potrzebuje spokoju.
Zbliżały się jej urodziny, a do nowego mieszkania przyjechała czwórka przyjaciół, żeby spędzić tam czas przed wcześniejszym wyjazdem na weekend do Saint-Malo. Przywieźli wino musujące, świeczki i tort, który był za mały na widelce. Po raz pierwszy od dawna Élodie roześmiała się, nie patrząc na telefon.
Pu
Wiadomość od Mireille dotarła.
„Zadzwoń do mnie teraz. To ważne”.
Élodie poszła do swojego pokoju.
„Co się stało?”
„Mam dość twojego zachowania”.
„Tobie również wszystkiego najlepszego”.
„Próbujesz nastawić mojego syna przeciwko mnie. Myślisz, że nie rozumiem, dlaczego nie zostałam zaproszona?”
„Nie zostałaś zaproszona, bo już ze sobą nie rozmawiamy”.
„Dokładnie. Postanowiłam wziąć udział na swój sposób”.