„Nie” – Natalia zwróciła się do męża. „Jestem całkowicie zdrowa na umyśle. I chronię swoje granice. Ty nie mogłeś chronić moich interesów. Więc robię to sama”.
„Jesteśmy rodziną!” Ludmiła Siergiejewna zerwała się z krzesła. „Rodziną! A wy nas wyganiacie jak psy!”
„Nie jak psy. Jak ludzie, którzy naruszyli moją przestrzeń osobistą. Zostało dwadzieścia osiem minut”.
Wiktor Pawłowicz podniósł się z trudem.
„Daj spokój, Ludo. Nie upokarzajmy się. Widać, że nie jesteśmy tu mile widziani”.
– Ale, Witia…
– Chodźmy, mówię!
Rodzice Romana ruszyli w stronę korytarza. Elena rzuciła Natalii wściekłe spojrzenie i poszła za nimi.
Roman stał pośrodku salonu, jego twarz była blada.
„Będziesz tego żałować” – powiedział cicho mąż.
„Nie będę tego żałować” – odpowiedziała Natalia. „Żałuję tylko, że nie zdałam sobie wcześniej sprawy, jakim jesteś człowiekiem”.
— Kim jestem?!
— Manipulator. Oszust. Mężczyzna, który nie szanuje granic innych ludzi. Który stawia potrzeby swojej rodziny ponad wygodę żony.
“Jesteś s—!” krzyknął Roman.
– Może. Ale taki, który broni swojego terytorium.
Roman wybiegł z salonu. Natalia usłyszała zamieszanie na korytarzu. Jej rodzice coś mówili, a Roman odpowiadał. Słychać było zamykane walizki i szelest toreb.
Młoda kobieta podeszła do okna i spojrzała na wieczorne miasto. Trzęsły jej się ręce. Adrenalina wciąż w niej krążyła.
Ale w środku panował spokój. Dziwny, zimny spokój człowieka, który podjął decyzję.
Jakieś dziesięć minut później drzwi wejściowe zatrzasnęły się. I znowu. Cisza.
Natalia wyszła na korytarz. Nie było walizek. Toreb. Pusto.
Przeszedłem przez mieszkanie. Salon, kuchnię, sypialnię. Wszędzie panowała cisza. Nikogo nie było w pobliżu.
Wróciła do kuchni i usiadła przy stole. Spojrzała na torby z zakupami, wciąż stojące przy wejściu. Wstała, przyniosła je i zaczęła odkładać.
Roman nie dostał kurczaka. Był zamrożony w zamrażarce.
Natalia wyjęła go i wstawiła do mikrofalówki, żeby rozmrozić. Obiad będzie gotowy za godzinę.
Włączyła czajnik, wyjęła kubek, zaparzyła herbatę i usiadła przy stole.
Zadzwonił telefon. Roman. Natalia spojrzała na ekran, rozłączyła się i zablokowała numer.
Minutę później zadzwoniła Ludmiła Siergiejewna. Połączenie również zostało przerwane i zablokowane.
Elena. Blokowanie.
Nieznany numer. Prawdopodobnie Wiktor Pawłowicz. Zablokowany.
Telefon w końcu zamilkł.
Natalia popijała herbatę i wyjrzała przez okno. Na zewnątrz w sąsiednich domach zapalały się światła. Ludzie wracali z pracy, gotowali obiad i oglądali telewizję.
Zwykłe życie.
Mikrofalówka zapiszczała. Kurczak był rozmrożony.
Natalia wstała i zaczęła gotować. Pokroiła warzywa, usmażyła kurczaka i ugotowała kaszę gryczaną. Wszystko robiła mechanicznie, bez zastanowienia.
Pomyślę o tym później. Teraz muszę tylko dokończyć wieczór.
Zjadłam kolację, umyłam naczynia, wzięłam prysznic i poszłam spać.
Zamki trzeba jutro wymienić. Na wypadek gdyby Roman miał jeszcze klucz. Potem prawnik. Rozwód. Podział majątku. Dobrze, że mieszkanie jest na jej nazwisko. Nie ma wiele do podziału.
Natalia zamknęła oczy. Zasnęła szybko, bez tabletek nasennych.
Dziś rano obudził mnie budzik. Wstałem, umyłem twarz i się ubrałem. Zadzwoniłem do ślusarza i umówiłem się na wieczór.