Dwadzieścia trzy minuty później maleńka dziewczynka ważąca 1,8 kg wydała z siebie cichy płacz, zanim została zabrana na oddział noworodkowy. Elise widziała tylko maleńką twarz pod kocem termicznym.
Kiedy się obudziła, Elise zobaczyła Adriena przy oknie z pokiereszowaną twarzą.
„Wiedziałaś?” zapytała.
Spuścił wzrok.
„Mama myślała, że ta wiadomość wprawi cię w panikę”.
„A ty?”
„Chciałam cię chronić”.
Kierownik placówki opieki zdrowotnej wszedł z aktami.
„Pani Morel, musimy zweryfikować zmianę ginekologa i wskazanie teściowej jako zaufanej osoby kontaktowej”.
Eliza zmarszczyła brwi.
„Nigdy o to nie prosiłam”.
Kierownik położył przed nią trzy formularze.
Na dole każdego z nich znajdował się podrobiony przez nią podpis.
CZĘŚĆ 3
Pierwszej nocy Elise prawie nie spała. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, widziała Béatrice nakazującą jej wstawać, póki krew płynie.
Rano pracownik socjalny i przedstawiciel pacjenta wyjaśnili jej, że wyznaczony przedstawiciel nigdy nie może zastąpić zgody przytomnego pacjenta. Wszczęto wewnętrzne dochodzenie. Jeśli podpisy zostaną podrobione, zostanie powiadomiona prokuratura.
Adrien stał nadal pod ścianą z założonymi na piersiach rękami, jakby wciąż szukał pozycji, w której mógłby uchodzić za mniej winnego.
„Może pan wyjść” – powiedziała mu Elise.
„To też moja córka”.
„Jest na oddziale noworodkowym. To mój pokój”.
Spojrzał na obie kobiety, bez wątpienia licząc na interwencję. Żadna się nie poruszyła.
„Elise, wiem, że jesteś zła…”
„Nie. Nie wiesz, co czuję. Wiedziałaś, że mogę umrzeć”. Wolałaś trzymać mnie w niewiedzy, bo twoja matka uważała, że tak będzie wygodniej.
Adrien otworzył usta i wyszedł.
Kilka godzin później pielęgniarka zabrała Elise na oddział noworodkowy. Za przezroczystą przegrodą.
Dziecko wydawało się maleńkie pośród drutów.
Dziecko zostało położone na jej piersi. Jego mała rączka zacisnęła się na palcu wskazującym Elise. Łzy bezgłośnie spływały na kocyk.
„Będziesz miała na imię Romane” – wyszeptała. „I nikt nie będzie mówił w twoim imieniu”.
Trzymając Romane, zrozumiała, że jej małżeństwa nie da się naprawić szybkimi przeprosinami. Zdrada nie była przypadkowa. Była zaaranżowana, forma po formie, cisza po ciszy.
Śledztwo ujawniło mechanizm.
Sześć tygodni wcześniej stały ginekolog Elise zdiagnozował łożysko przodujące i zalecił ścisłą obserwację. Beatrice, obecna na USG, zażądała instrukcji, twierdząc, że Elise o wszystkim zapomina.
Następnego dnia e-mail wysłany z adresu Adriena zawierał prośbę o przesłanie pliku. Załączono upoważnienie z podrobionym podpisem. Nowy lekarz zaakceptował Béatrice jako zaufaną osobę kontaktową, nie zadając bezpośrednio pytań Élise. Raporty były wysyłane na adres niemal identyczny z jej adresem.
Adrien znał hasło.