Claire zaczęła płakać.
Tym razem naprawdę.
„Zrobiłam to dla nas!”
Adrian spojrzał na nią, jakby jej nie znał.
„Nie ma żadnego „nas”.
Pobiegła do niego.
„Adrian, proszę cię”.
Cofnął się.
Claire zatrzymała się.
Ten gest zdawał się coś w niej pękać.
Potem wskazała na mnie.
„Co teraz?!” Wracasz do niej?
Adrian nie odpowiedział.
Claire zaśmiała się histerycznie.
„Spójrz na nią. Przyjrzyj się jej uważnie! Ona nawet nie wygląda jak kobieta, którą poślubiłeś”.
Zapadła absolutna cisza.
Spojrzałem na swoje dłonie.
Potem Adrian powiedział:
„Nie”.
Claire uśmiechnęła się rozpaczliwie.
Ale dokończył:
„Nie wygląda jak ona sama, bo zrobiliśmy z niej to”.
Claire przestała się uśmiechać.
I po raz pierwszy Adrian zrozumiał również, że słowo „my” obejmuje również jego.
Żandarmeria wojskowa zabrała Claire przed świtem.
Aresztowali również kapitana Morrisona.
Wszczęto śledztwo.
Po bazie krążyły plotki.
Ludzie, którzy mnie obrazili, zaczęli mnie unikać.
Niektórzy próbowali przeprosić.
Pani Miller pojawiła się w moich drzwiach zapłakana.
„Eleno, nie wiedziałam…”
„Nie.”
Zamilkła.
„Nie mów, że nie wiedziałaś.”
Spojrzałam na nią.
„Nie chciałaś wiedzieć.”
Spuściła głowę.
Zamknęłam drzwi.
System wyświetlił:
[Pozostało: 29 godzin.]
Dwadzieścia dziewięć.
Chciałam spędzić część z nich w spokoju.
Adrian siedział przed moim pokojem cały ranek.
Nie wszedł.
Nie zapukał.
Po prostu tam był.
W końcu otworzyłam drzwi.
„Czego chcesz?”
Wstał.
Wyglądał, jakby postarzał się z dnia na dzień.
„Żeby z tobą porozmawiać.”
„Porozmawiać.”
„Nie tutaj.”
„Tutaj jest dobrze.”
Zacisnął dłonie.
„Przejrzałem dokumenty.”
Nic nie powiedziałem.
„Twoje listy.”
Ledwo złapałem oddech.
Morrison je schował.
Adrian wyjął paczkę.
Rozpoznałem papier.
Rozpoznałem swój charakter pisma.
Pierwszy brzmiał:
Adrian, wiem, że jesteś zły, ale proszę, wysłuchaj mnie. To nie ja napisałem ten list.
Dziesiąty:
Dzisiaj straciłem czucie w dwóch palcach. Lekarz powiedział, że powinienem zostać przeniesiony. Czy możesz mi pomóc?
Dwudziesty trzeci:
Nie wiem, czy to odbierasz. Jeśli kiedykolwiek ci na mnie zależało, proszę, zbadaj to. To wszystko. Nie proszę, żebyś mi uwierzył. Zbadaj to.
Trzydziesty dziewiąty:
Nie mogę już prawidłowo zamknąć prawej dłoni.
Czterdziesty siódmy był znacznie krótszy.
Nie będę już pisać.
Adrian trzymał listy, jakby były gorące.
„Przeczytałem je wszystkie”.
„To dobrze”.
„Elena…”
Głos mu się załamał.
—Nie wpisałeś mojego imienia pod ostatnim.
Przypomniałem sobie tamtą noc.
Padał śnieg.
Nie czułem stóp.
To się stało.
Siedział na podłodze magazynu i napisał te pięć słów.
Po trzech latach Adrian zdawał się w końcu rozumieć, dlaczego.
„Co mam ci powiedzieć?” zapytałam.
„Cokolwiek zechcesz.”
„Więc posłuchaj.”
Oparłam się o framugę drzwi.
„W pierwszym tygodniu na ciebie czekałam.
„W pierwszym miesiącu, kiedy cię broniłam.
„Kiedy ktoś powiedział, że nigdy nie przyjdziesz, powiedziałam, że cię nie znają.
„Kiedy zaczęli mnie karać, myślałam, że jak tylko się dowiesz, to się pojawisz.”
Adrian zamknął oczy.
„Elena…”
„Po sześciu miesiącach przestałam czekać na jeepa.
„Po roku przestałem czekać na list.
„Po dwóch latach przestałem cię nienawidzić”.
Otworzył oczy.
To zdawało się boleć go jeszcze bardziej.
„Dlaczego?”
„Bo nienawiść do ciebie wymagała ciągłego myślenia o tobie”.
Jego szczęka drżała.
„Nie wiem, jak prosić cię o wybaczenie”.
„Nie”.
„Muszę”.
„Dla kogo?”
Trzymał się bez ruchu.
„Dla mnie?” A może po to, żebyś mógł spać?
Nie odpowiedział.
„Przebaczenie nie zwróci mi rąk”.
„Nie przywróci trzech zim”.
„Nie wymaże nocy, kiedy myślałam, że umrę w magazynie, bo mężczyzna, który twierdził, że mnie kocha, nie zadał ani jednego pytania”.
Łzy napłynęły mu do oczu.
Nigdy nie widziałam, żeby płakał.
Nawet gdy umarł jego ojciec.
„Powiedz mi, co mogę zrobić”.
System zapiszczał.
[Pozostało: 25 godzin.]
Spojrzałam na niego.
„Nic”.
Tego popołudnia poprosiłam o pozwolenie na opuszczenie bazy.
Adrian chciał iść ze mną.
Odmówiłam.
Poszłam sama na cmentarz wojskowy.
Przy północnym murze znajdował się grób.
ELENA CARTER
Tak naprawdę nie była moja.
Należała do kobiety, której ciało zamieszkiwałam.
Oryginał Elena.
Dwadzieścia trzy lata temu, kiedy przyszłam na ten świat, jej przeznaczeniem była śmierć jako dziecka.
System zaproponował mi układ.
Żeby zamieszkać na jej miejscu.
Wypełnić misję.
Utrzymać to ciało przy życiu przez dwadzieścia trzy lata.
Zgodziłam się.
Nie miałam żadnych wspomnień z poprzedniego życia.
Wiedziałam tylko, że moje istnienie tutaj było zawsze pożyczone.
Uklękłam przed małą tablicą pamiątkową, którą zamówiła jej matka, kiedy Elena cudem przeżyła chorobę wieku dziecięcego.
Jej matka mawiała:
„To było tak, jakby moja córka wróciła jako ktoś inny”.
Miała rację.
Dotknęłam kamienia.
„Przepraszam” – wyszeptałam. „Nie mogłam lepiej zadbać o twoje życie”.
System odpowiedział.
[Ocena końcowa.] Gospodarz przekroczył wymagane parametry przetrwania.
Bez kary.
Uśmiechnęłam się.
„To nie znaczy, że to było dobre życie.”
Wiatr poruszył gałęziami.
Po raz pierwszy poczułam spokój.
Kiedy wróciłam, Adrian czekał na mnie.
„Gdzie byłaś?”
„Szłaś.”
„Eleno, Sullivan powiedział, że jesteś w takim stanie…”
„Wiem, w jakim jestem stanie.”
„To niech cię hospitalizują.”
„Nie.”
„Możesz umrzeć!”
Powiedział to tak głośno, że kilku żołnierzy się odwróciło.
Stałam w miejscu.
Potem się uśmiechnęłam.
„Teraz się martwisz?”
Adrian zbladł.
„Nie mów tak.”
„Dlaczego?”
„Bo…”
Nie mógł dokończyć.
„Bo od trzech lat myślę, że mam jeszcze czas.”
To mnie zaskoczyło.
„Czas na co?”
„Na to, żebyś się uspokoiła.”
„Na to, żebyś wróciła.”
„Na naprawienie tego, kiedy wrócisz.”
Spojrzał na mnie z rozpaczą.
„Myślałem, że będziesz „Wściekły”.
„Myślałem, że będziesz krzyczeć”.
„Myślałem, że mnie znienawidzisz”.
Zciszył głos.
„Nigdy nie myślałem, że wrócisz i spojrzysz na mnie jak na kogoś obcego”.
Poczułem dziwny smutek.
„To był twój problem, Adrianie”.
„Co?”
„Zawsze myślałeś, że nadal tam będę”.
Tej nocy wojskowe śledztwo opublikowało wstępne ustalenia.
List został sfałszowany.
Claire manipulowała dokumentami.
Morrison przyjmował łapówki.
Kilku funkcjonariuszy na posterunku granicznym zostało aresztowanych za nadużycie władzy i fałszowanie dokumentacji.
Moje postępowanie dyscyplinarne zostało uchylone.
Moje akta odzyskano.
Otrzymałem oficjalne przeprosiny.
Trzy lata piekła podsumowane na jednej stronie.
„Kapitan Elena Carter zostaje niniejszym całkowicie uniewinniona”.
Wpatrywałem się w zdanie.
Potem złożyłem dokument.
Adrian stał przede mną.
„Upublicznię wszystko”.
„Rób, co chcesz”.
„Odzyskasz swoją rangę”.
„Nie potrzebuję jej”.
„Twojej reputacji”.
„Ja też nie”.
„To powiedz mi, czego potrzebujesz”.
Zastanowiłem się nad tym.
„Chcę, żebyś zawiózł mnie jutro o szóstej pod starą topolę”.
Adrian zamrugał.
„Drzewo?”
„Przenieśli je za magazyn, prawda?”
Spuścił wzrok.
„Tak”.
„Chcę je zobaczyć”.
„Dobrze”.
System się pojawił.
[Pozostało: 10 godzin.]
O szóstej rano niebo było szare.
Adrian prowadził starego jeepa.
Ten sam samochód ślubny.
Zabrał wszystkie rzeczy Claire.
Tylko amulet pozostał obok deski rozdzielczej.
Kiedy dotarliśmy za magazyn, zobaczyłem topolę.
Przeżyła.
Została wyrwana z korzeniami, ale ktoś ją przesadził.
Wiele gałęzi było suchych.
Mimo to niektóre liście drżały wysoko w górze.
Podszedłem.
Dotknąłem pnia.
„Jeszcze żyje” – powiedział Adrian.
„Na razie”.
Spojrzał na mnie.
„Przesadzę ją przed domem”.
„Nie”.
„Dlaczego?”
„Bo to miejsce już do niego nie należy”.
Adrian spuścił głowę.
„Eleno, po tym wszystkim… jeśli
Jest mała szansa…
Spojrzałam na niego.
„Na co?”
„Na zaczęcie od nowa”.
Nie czułam złości.
To było najsmutniejsze.
„Nie”.