Dzieci rozumieją dobroczynność lepiej niż dorośli, ponieważ nie nauczyły się jeszcze dawać tylko tego, czego nie potrzebują.
Podwórko w schronisku było pełne.
Kobiety klaskały, gdy Aaliya wyniosła Anayę w żółtej sukience. Zadzwoniły bransoletki na kostkach. Dziecko śmiało się ze wszystkiego i z niczego.
Wtedy brama się otworzyła.
Nisha stała na zewnątrz.
Tym razem trzymała swoje dziecko.
Bez kierowcy.
Najpierw żadnych bagaży.
Bez wymówek.
Tylko pojemnik w jednej ręce i synek oparty o ramię.
Siostra Meera podeszła do bramy.
Nisha coś powiedziała.
Siostra spojrzała na mnie.
Spojrzałem na Aaliyę.
To Aaliya skinęła głową.
Nisha weszła.
Podeszła do Aaliyi i zatrzymała się przy pełnym szacunku
postawa.
„Przyniosłam suji halwa” – powiedziała. „Sama ją zrobiłam”.