Aaliya spojrzała na pojemnik.
Potem na dziecko Nishy.
„Smaczne?” – zapytała Aaliya.
Nisha zamrugała.
„Nie wiem. Próbowałam”.
Aaliya się uśmiechnęła.
„W takim razie spróbujemy i powiemy ci prawdę”.
Kobiety się roześmiały.
Nisha też się roześmiała, ale ostrożnie, jak gość w domu, w którym kiedyś coś stłukła.
Kiedy nadszedł czas śpiewu, Anaya usiadła na kolanach Aaliyi, obiema dłońmi zanurzonymi w kheer, z twarzą lśniącą od mleka i radości. Moja córka stała obok niej z jednooką lalką.
Śpiewałyśmy głośno.
Źle.
Pięknie.
Nawet Nisha śpiewała.
Głos jej się załamał, a ona ocierała oczy grzbietem dłoni.
Po zdmuchnięciu świecy Aaliya wstała.