Potem moja teściowa zaczęła klaskać.
Sameer dołączył.
Potem kobiety.
Potem dzieci, które nigdy nie wiedziały, dlaczego dorośli klaskają, ale zawsze cieszyły się hałasem.
Aaliya płakała.
Ja płakałam.
Nawet Nisha płakała, choć tym razem nikt nie pospieszył jej z pocieszeniem.
Zgadza się.
Niektóre łzy muszą nauczyć się znosić je same.
Później, kiedy dziedziniec opustoszał, a dzieci goniły balony przy bramie, Nisha podeszła do mnie.
„Wiem, że nie jesteśmy przyjaciółkami” – powiedziała.
Spojrzałam na nią.
„Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami”.
Skinęła głową.
„Zniszczyłam to”.
„Tak”.
Przyjęła odpowiedź bez bronienia się.