Tego wieczoru, po powrocie do domu, moja kuchnia znów była w opłakanym stanie.
Ryż przyklejał się do dna naczynia.
Na blacie unosił się zapach kardamonu.
Moja córka rozsypała mąkę na podłodze i narysowała na niej palcem krzywe serce.
Sameer zmywał naczynia.
Teściowa spakowała resztki kheeru dla sąsiadki.
Usiadłam przy stole i otworzyłam nowy zeszyt.
Na pierwszej stronie napisałam:
Czwartkowe posiłki.
A pod spodem:
Ryż. Dal. Oliwa. Warzywa. Mleko. Owoce. Słodycze, kiedy tylko się da.
Moja córka wdrapała mi się na kolana.