Tabletki żelaza.
Mleko modyfikowane dla niemowląt.
Pewnego popołudnia zastałam ją, jak z powagą pracownika banku spisała inwentarz w zeszycie.
„To bardzo fajne” – powiedziałam. powiedziała.
Wyglądała na zawstydzoną.
„Siostra mówi, że jeśli coś zapiszemy, ludzie nie będą mogli powiedzieć, że wyobraziliśmy sobie nasze potrzeby”.
Pomyślałam o wszystkich kobietach na świecie, które nazywano dramatycznymi tylko dlatego, że nikt nie chciał czytać o ich bólu.
„Tak” – powiedziałam. „Pisanie chroni pamięć”.
Zimą Nisha urodziła chłopca.
Nie wysłała mi żadnego ogłoszenia.
Żadnych zdjęć.
Żadnej emocjonalnej wiadomości.
Ale dwa tygodnie później do Domu Maitri przybył kurier z dziesięcioma kilogramami ryżu, pięcioma kilogramami soczewicy i liścikiem.
Na czwartkowe posiłki.
Bez imienia.
Ale wiedziałam.
Siostra Meera uśmiechnęła się, widząc moją twarz.
„Niektórzy uczą się powoli” – powiedziała.
„Niektórzy uczą się dopiero po tym, jak zostaną zdemaskowani”.
„Ciągła nauka” – odpowiedziała siostra – „jest lepsza niż pozostawanie okrutnym”.
Nie odpowiedziałam.
Nie byłam jeszcze na tyle hojna, żeby się zgodzić.
W pierwszą rocznicę urodzin Anayi kobiety w Maitri postanowiły świętować.