Na początku drugiego roku studiów magisterskich zepsuł jej się samochód. Naprawa kosztowała ponad 2000 euro. Nie mogąc dostać się z odległej kawalerki do Lyonu, musiała wybierać między opuszczeniem kilku godzin zajęć a tymczasowym powrotem do domu rodziców w Saint-Vallier.
Mireille zgodziła się niemal natychmiast.
„Twój pokój nadal tu jest”.
Gérard dodał:
„Zapłacisz składkę. Tutaj nikt nie żyje z cudzego wynagrodzenia”.
Élise przekonała samą siebie, że czas mógł złagodzić urazy. Obiecała zostać tylko dwa miesiące, akurat tyle, żeby zaoszczędzić.
Pierwszy tydzień był znośny. Mireille czasami zostawiała jej talerz w lodówce. Gérard wygłosił tylko kilka uwag. Élise wyjeżdżała wcześniej na uniwersytet i wracała późno.
Urządziła sobie miejsce do pracy w swoim starym pokoju, między pudłami i zepsutą szafą. Jej praca magisterska koncentrowała się na odporności akademickiej studentów z rodzin sprzeciwiających się ich ścieżkom edukacyjnym. Przeprowadziła wywiady z 21 młodymi dorosłymi, z których każdy zmagał się ze wstydem, trudnościami finansowymi lub lękiem przed przewyższeniem pozycji społecznej rodziców.
Temat zafascynował jej promotorkę, profesor Claire Valette.
„Ta praca mogłaby pomóc uniwersytetom lepiej identyfikować studentów sabotowanych przez rodziny” – wyjaśniła.
W miarę jak praca nabierała kształtów, Gérard stawał się coraz bardziej agresywny.
„Zawsze przed ekranem?”
„Pracuję”.
„Nazywasz to pracą? Masz czyste ręce”.
Podgłośnił telewizor, gdy pisała. Damien przychodził bez zapowiedzi, wchodził do jej pokoju i prosił, żeby pomogła mu wypełnić formularze, które mógłby wypełnić sam. Mireille wymyślała pilne zadania: czyszczenie piekarnika, noszenie toreb, porządkowanie garażu.
„Zaliczka jest za sześć dni” – zaprotestowała pewnego wieczoru Élise.
„Rodzina jest ważniejsza od prac domowych” – odpowiedziała jej matka.
„To nie praca domowa. To praca badawcza”.
„Zawsze komplikujesz wszystko swoimi wielkimi słowami”.
Czterdzieści osiem godzin przed terminem Élise otrzymała znaczące poprawki od Claire Valette. Musiała przeorganizować całą swoją analizę. Po nieprzespanej nocy usłyszała rozmowę rodziców w kuchni.
„W wieku 24 lat nadal mieszka w domu ze swoimi zeszytami” – powiedział Gérard. „Damien miał już własne mieszkanie w wieku 20 lat”.
„A ona nawet nie ma partnera” – odpowiedziała Mireille. „Nie ma dzieci, nie ma prawdziwej pracy. Wszystko to tylko po to, żeby napisać tekst, którego nikt nie przeczyta”.
Élise została za drzwiami z pustym kubkiem w dłoni.
Potem wróciła na górę i pracowała przez 20 godzin.
Rano w dniu oddania pracy jej praca była prawie skończona. Pozostało tylko sformatowanie, korekta i odesłanie jej przed południem. Usiadła przy stole w jadalni, żeby rozłożyć swoje źródła.
O 7:30 pojawił się Gérard.
„Normalni ludzie już poszli do pracy”.
„Dzień dobry, tato”.
„Posprzątasz to wszystko. Zjemy tu śniadanie”.
„Potrzebuję stolika do południa”.
Następnie weszła Mireille.
„Mogłabyś się postarać. Nigdy nie jemy razem”.
Élise podniosła wzrok. Od lat nie jedli wspólnego śniadania.
„Nie dzisiaj. Moja praca magisterska musi być oddana za niecałe pięć godzin”.
Gérard z hukiem odstawił kubek.
„U mnie w domu nie wydaje się rozkazów”.
O 9:00 pojawił się Damien. Ogłosił, że właśnie awansował na lidera zespołu. Gérard wstał, żeby go przytulić.
„To sukces. Coś konkretnego”.
Elise kontynuowała poprawianie dokumentu, podczas gdy świętowali awans kilka kroków dalej. Mireille odkurzała wokół krzesła. Damien głośno dzwonił. Gérard podgłośnił program sportowy.
O 11:12 praca dyplomowa była gotowa.
Elise kliknęła na portal uniwersytecki.
Połączenie zniknęło.
Spróbowała z telefonem. Brak dostępu do sieci domowej.
W salonie telewizor Smart TV działał idealnie.
„Zablokowałeś mi komputer?” zapytała.
Gérard nie odrywał wzroku od ekranu.
„Może mam dość płacenia za internet przez twoje bzdury”.
„Muszę wysłać pracę dyplomową przed południem”.
„Zawsze te nagłe wypadki. Nigdy nie ma czasu, żeby pomóc matce”.
„Przywróć połączenie. Proszę tylko o pięć minut”.
Uśmiechnął się.
„Mój dom, moje zasady”.
Elise poczuła, jak lata upokorzenia wracają do niej z impetem.
„Nie moja praca cię martwi. Martwi cię to, że wybrałem inne życie niż twoje”.
Gérard powoli wstał.
„Powiedz to jeszcze raz”.
„Chcesz, żebym poniósł porażkę, bo mój sukces przypomina ci o wszystkim, czego nigdy nie odważyłeś się zrobić”.
Mireille pojawiła się w drzwiach. Damien siedział w milczeniu.
Twarz Gérarda wykrzywiła się.
„Ty niewdzięczny gnojku”.
„Nie. Jestem ambitny. I nie zniszczysz mojej przyszłości, bo się jej boisz”.
Elise wróciła do stołu, wzięła laptopa i zaczęła zbierać dokumenty. Wciąż mogła wytrzymać.
Szła do kawiarni albo na kampus.
Gérard poszedł za nią.
„Patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię”.
„Muszę iść”.
„Myślisz, że jesteś lepsza od nas?”
„Po prostu myślę, że moje miejsce już tu nie jest”.
Wyrwał jej laptopa z rąk.