Potem z wnętrza dobiegł kobiecy głos.
„Kochana, kto tam?”
W holu pojawiła się Chloé.
Kremowa jedwabna sukienka.
Idealnie ułożone włosy.
Złota bransoletka na nadgarstku.
I ta bezczelna swoboda kobiet, które już uważają się za panią skradzionego królestwa.
Jej wzrok przesunął się z Juliena na mnie.
A potem na moich teściów.
Jej skóra straciła odrobinę koloru.
Wszedłem bez pytania o pozwolenie.
Rozejrzałem się po salonie.
Włoskie sofy.
Obrazy.
Świeże kwiaty.
Pudełka z delikatną porcelaną wciąż leżały przy schodach.
Potem zwróciłem się do Elisabeth i Gérarda.
Uniosłem rękę w stronę Chloé. I idealnie cichym głosem zapytałem:
„Więc powiedz mi… czy to nowa sprzątaczka w naszym domu?” Nagle zapadła cisza.
Chloé cofnęła się.
Julien zamknął oczy.
Élisabeth chwyciła się za gardło.
A Gérard właśnie zauważył otwartą kopertę na konsoli w przedpokoju, z imieniem jego syna, kwotą przelewu… i moim sfałszowanym podpisem na dole.
Kto właściwie sfałszował mój podpis, żeby kupić tę willę?
Dlaczego Gérard zdawał się rozumieć coś przed wszystkimi innymi?
I co zawierała ta koperta, co mogło przyprawić Juliena o drżenie bardziej niż obecność jego kochanki?