„A co z Chelsea?” – zapytałam.
„Ona… «pożyczała» pieniądze z rachunków powierniczych swoich klientów” – przyznał Russell łamiącym się głosem. „Myślała, że może sprzedać dom i odsprzedać go, zanim ktokolwiek to zauważy. Ale rynek się zatrzymał. Jest winna ponad sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Ta wycieczka na Hilton Head… mieliśmy się tam spotkać z prywatnym pożyczkodawcą. Z kimś, kto nie angażuje policji”.
Usiadłam na ławce w holu, skala korupcji była ogromna.
Aż mi się w głowie zakręciło. Moja rodzina nie była po prostu grupą płytkich ludzi; byli przestępczym przedsięwzięciem ego i desperacji. A mnie wybrali na nieświadomego sponsora ich ucieczki.
„I chciałeś w to wciągnąć moje dzieci?” krzyknąłem, po raz pierwszy podnosząc głos. „Chciałeś kazać mi płacić za dom, żebyś mógł prowadzić nielegalne interesy, podczas gdy moje dzieci bawią się na plaży?”
„Nie mieliśmy wyboru!” krzyknął.
„Miałeś wybór!” warknąłem. „Mógłeś być szczery. Mogłeś poprosić o pomoc – prawdziwą pomoc. Ale ty nie chciałeś pomocy, tato. Chciałeś ratunku.”
Wstałem i wskazałem na drzwi.
„Wynoś się.”
„Sereno, proszę…”
„Wynoś się! Idź i powiedz mamie, że ten „hałas” z mojej strony rodziny jest zbyt głośny, żebyśmy mogli dłużej słuchać twoich wymówek. Idź i powiedz Chelsea, żeby zadzwoniła do prawnika. Skończyłam z tym”.
Patrzyłam, jak schodzi podjazdem, zgarbiony. Przez chwilę jakaś cząstka dawnej Sereny – tej, która chciała wszystko naprawić – chciała do niego zadzwonić. Ale potem zobaczyłam Cole’a stojącego na szczycie schodów z Ethanem, który trzymał własnoręcznie wykonaną kartkę z gigantycznym, niechlujnie narysowanym słońcem na froncie.
To była moja rodzina. Ludzie, którzy kochali mnie za to, kim byłam, a nie za to, co mogłam dla nich zrobić.
Wróciłam do czatu grupowego. Po raz ostatni.