CZĘŚĆ 2
Przez trzy sekundy nikt nie oddychał.
Nawet dzieci przestały się ruszać.
Na wielkim ekranie za mną widać było Ethana siedzącego na skraju hotelowego łóżka w rozpiętej koszuli i z szklanką w dłoni.
Obok niego śmiała się kobieta.
I każdy znał tę kobietę.
Vanessa.
Najlepsza przyjaciółka jej siostry.
Ta, która przyszła na mój wieczór panieński ze słodkim uśmiechem.
Ta, która nazwała mnie „moją przyszłą ulubioną bratową”, przytulając mnie.
Ta, która dziesięć minut wcześniej siedziała przy stole Millerów, ubrana w czerwoną sukienkę i kolczyki, które lśniły w świetle.
Wszystkie głowy w pokoju zwróciły się w jej stronę.
Vanessa zbladła tak bardzo, że jej makijaż zdawał się popękać.
“Przestań!” krzyknął Ethan.
Jego głos się załamał.
Ale nikt tego nie przeciął.
Technik spojrzał na mnie.
Nic nie mówię.
Następnie film był kontynuowany.
Na ekranie widać, jak Vanessa położyła dłoń na ramieniu Ethana.
„A co jeśli odmówi podpisania?” – zapytała.
Ethan wybuchnął śmiechem.
Śmiech, którego nigdy wcześniej nie słyszałem.
Zimno.
Pogardliwy.
— Grace? Odmówić? Jest zbyt miła. Tak bardzo chce, żeby moja matka ją zaakceptowała, że nawet podpisałaby papier, że ona nie istnieje.
W pomieszczeniu rozległ się szmer obrzydzenia.
Moja matka zakryła usta dłonią.
Mój ojciec powoli wstał.
Na scenie Ethan trząsł się ze złości.
— Grace, przestań natychmiast.
Ledwo odwróciłam głowę w jego stronę.
— Dlaczego? Nie lubisz, kiedy prawda mówi głośniej niż twoja matka?
Goście jednogłośnie wydali z siebie okrzyk „och”.