Bálint odpowiedział:
– Wystarczy, że będzie blisko próbki podpisu bankowego.
– A jeśli Eszter się dowie?
– Zanim się dowie, będziemy już po rozwodzie. Dostanie trochę pieniędzy i zniknie.
Nie mogłam oddychać.
Wiedziałam, że mnie zdradził.
Wiedziałam, że kłamie.
Wiedziałam, że chce mnie zostawić.
Ale słuchanie, jak mówi o mnie, jakbym była nieprzyjemnym wydatkiem, który można spłacić pieniędzmi, było zupełnie innym rodzajem bólu.
Moja ręka powędrowała na nosidełko Emmy.
Moje palce mocno nacisnęły krawędź plastiku.
Bálint podskoczył.
– Wyłącz to!
Réka zatrzymała nagrywanie.
– Przekazaliśmy cały materiał policji.
– To nielegalne nagrywanie!
– Agentka nieruchomości, która bała się, że zostanie wplątana w oszustwo, zrobiła to. Gotowa zeznawać.
Twarz Weroniki zbladła.
– Bálint, mówiłeś, że się tym zajmiesz.
– Zamknij się!
Wrzasnęła Emma.
Jej głos gwałtownie przeciął stłumioną ciszę sali sądowej.
Natychmiast schyliłam się, wyjęłam ją z nosidełka i przytuliłam do piersi. Jej drobna twarz poczerwieniała, a palce zacisnęły się na mojej bluzce.
Bálint zatrzymał się.
Spojrzał na dziecko, jakby po raz pierwszy zrozumiał, że to nie tylko kartka papieru ani przeszkoda prawna, która przed nami leży.
Ale jej córka.
– Pozwól mi ją potrzymać – powiedział cicho.
Pogłaskałam Emmę po plecach.
– Nie teraz.
– Eszter…
– Poród właśnie się rozpoczął.
Zakwestionowałeś też jej akt urodzenia. A teraz chcesz jej dotknąć, bo wszyscy widzą, że tu jest.
– Ona też jest moim dzieckiem.
– Tak. Dlatego sędzia zdecyduje, kiedy i na jakich warunkach będziesz mógł ją zobaczyć.
W oczach Bálinta pojawił się gniew.
– Nie wykorzystasz mojej córki przeciwko mnie.
– Nie wykorzystam jej przeciwko tobie. Ochrona przed tobą.
– Nigdy bym jej nie skrzywdził.
– Ty też mnie nigdy nie uderzyłeś – powiedziałem. – Właśnie powoli wmówiłeś mi, że jestem bez ciebie nic nie wart. Że umrę z głodu bez twoich pieniędzy. Że wszyscy nasi przyjaciele ci uwierzą. Że jeśli cię zostawię, nikt mnie nie będzie chciał.
Mój głos nie drżał.
– Nie pozwolę Emmie dorastać z miłością ojca, która zawsze była związana z jakimś warunkiem.
Veronika podniosła torbę.
– Nie chcę tego wszystkiego.
Odwrócił się do Bálinta.
– Dokąd idziesz?
– Wynoś się.
– Usiądź wygodnie!
– Po co? Żebyś mógł patrzeć, jak wszystko tracisz?
Twarz Bálinta się zmieniła.
– Myślałem, że mnie kochasz.
Veronika gorzko się zaśmiała.
– Myślałam, że wygrasz.
Po tych słowach ruszył w stronę drzwi.
Zanim jednak zdążył do nich dotrzeć, otworzyły się.
Na zewnątrz stali dwaj detektywi w cywilu.
– Veronika Kelemen? – jeden z zapytali.
Kobieta się zatrzymała.
– Tak.
– Proszę zostać w budynku. Chcielibyśmy zadać kilka pytań dotyczących dokumentu podpisanego na nazwisko Eszter Varga.
Veronika powoli odwróciła się do Bálinta.
– Zrób coś.
Mój mąż stał bez ruchu.
Po raz pierwszy w życiu nie mógł kontrolować tego, co się wokół niego działo.
Jeden ze śledczych również zwrócił się do Bálinta.
– Panie Varga, pan też będzie nam potrzebny.
Márton Fekete zamknął oczy i wziął głęboki oddech.
– Uważam, że tym samym zakończyłem proces.
Réka zebrała nasze papiery.
Włożyłam Emmę z powrotem do nosidełka.
Kiedy mijałam Bálinta, słabo chwycił mnie za ramię.
– Proszę zaczekać.
Spojrzałam na jego dłoń.
Natychmiast ją puścił.
– Nie wiedziałem, że spodziewa się pani dziecka – powiedział.
– Ja też nie wiedziałem o pańskim zdradzie. Ani o moim Sfałszowany podpis. Najwyraźniej nie powiedzieliśmy sobie wielu rzeczy.
– Możemy to naprawić.
O mało się nie roześmiałam na jego słowa.
– Co?
– Nasza rodzina.
– Nie chcesz rodziny, bo nas kochasz. Bo właśnie zdałaś sobie sprawę, ile masz do stracenia.
– To nieprawda.
– To podaj mi datę urodzenia Emmy.
Bálint otworzył usta.
Nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
– Jej pełne imię i nazwisko?
Zamilkł.
– W którym szpitalu się urodziła?
Jego twarz się ściągnęła.
– Nie dałaś mi szansy, żebym się dowiedziała.
– Właśnie przeczytałaś akt urodzenia. A jednak go nie pamiętałaś.
Nosidełko Emmy nagle wydało mi się lżejsze w dłoni.
Nie dlatego, że ważyło mniej.
Ale dlatego, że w końcu odłożyłam coś o wiele cięższego.
Nadzieja, że Bálint pewnego dnia będzie tym mężczyzną, którego ponownie poślubię.
– Żegnaj, Bálint.
– Eszter!
Nie odwróciłam się.
Na korytarzu urzędnicy udawali, że patrzą w komputery, ale wszyscy słyszeli krzyki dochodzące z sali sądowej.
Miesiąc później sąd tymczasowo zamroził kilka kont bankowych Bálinta i zakazał sprzedaży nieruchomości wchodzących w skład małżeńskiej wspólnoty majątkowej.
Wszczęto postępowanie karne w sprawie sfałszowanego aktu notarialnego.
Na początku Weronika wszystkiemu zaprzeczała. Jednak gdy dowiedziała się, że nagranie z pośrednika nieruchomości zostało zarejestrowane również przez kamerę monitoringu kancelarii notarialnej, zaproponowała ugodę.
W swoich zeznaniach twierdziła, że to wszystko był pomysł Bálinta.
A Bálint powiedział, że Weronika to zorganizowała.
Ich miłość trwała tak długo, jak żadne z nich nie musiało brać za nią odpowiedzialności.
Postępowanie rozwodowe ciągnęło się dziewięć miesięcy.
Prawnicy Bálinta starali się wszelkimi możliwymi sposobami przedstawić mnie jako osobę nieodpowiedzialną. Oskarżali mnie o ukrywanie ciąży, manipulowanie testem DNA i wykorzystywanie dziecka do wywierania presji finansowej.
Ale Réka nie była jedyną osobą, która mnie wspierała.
Były dokumenty medyczne.
Listy połączeń, które dowodziły, że próbowałam skontaktować się z Bálintem dziewiętnaście razy w czasie ciąży.
Nieprzeczytane e-maile, które jego prawnik odesłał.
I poczta głosowa, w której Bálint powiedział:
– Cokolwiek masz, rozwiąż to sama. Ja już zacząłem nowe życie.
Sędzia przesłuchał nagranie trzy razy.
Bálint ani razu na mnie nie spojrzał.
Podczas przeszukania majątku wspólnego odkryto kolejne ukryte konta w Szwajcarii i na Cyprze. Okazało się, że w ciągu ostatnich dwóch lat naszego małżeństwa wypłacił z firmy setki milionów forintów, jednocześnie mówiąc mi, że musimy ograniczyć wydatki domowe.
Przypomniałem sobie wieczór, kiedy siedząc przy kuchennym stole, powiedział mi, że powinienem przestać wspierać leczenie mojej matki, bo „wszyscy muszą teraz ponosić ofiary”.
W tym samym tygodniu kupił Veronice diamentową bransoletkę.
Kiedy audytor powiedział to na sali sądowej, matka Bálinta, pani Erzsébet, siedziała w pierwszym rzędzie.
Powoli zdjęła okulary i spojrzała na syna.
„Twój ojciec słyszy to z góry” – powiedziała cicho. „I wstydzi się ciebie”.
Bálint zbladł.
Po rozprawie pani Erzsébet podeszła do mnie.
Nie rozmawialiśmy od miesięcy. Podczas naszego małżeństwa zawsze była uprzejma, ale wobec mnie zdystansowana. Balint powiedział, że jego matka nigdy nie uważała go za wystarczająco dobrego dla niego.
Ale teraz spojrzał na Emmę.