CZĘŚĆ 2
Kiedy weszłam do pomieszczenia gospodarczego, znalazłam rozmontowane łóżeczko, wiadro na przecieki i torbę z ubraniami Clary. Na materacu leżała koperta z logo mojej firmy.
W środku znajdowały się przekazy pieniężne, fałszywe faktury i przygotowana skarga na moją żonę. Według tych dokumentów Clara przywłaszczyła 3,8 miliona pesos z Grupo Águila Digital.
„Powiedzieli, że jeśli cokolwiek powiem, przekażą to policji” – wyjaśniła. „Natalia upierała się, że wszyscy pomyślą, że kradnę, bo daliście mi dostęp do konta rodzinnego”.
Zabrali mu również telefon i schowali kluczyki do samochodu.
Matteo trzymał się moich spodni.
„Dziadek popchnął mamę, kiedy próbowała mnie zaprowadzić do sąsiada”.
Musiałem zacisnąć pięści, żeby nie wrócić do jadalni i nie stracić panowania nad sobą.
Zawiozłem Clarę i Matteo do hotelu niedaleko akweduktu. Poprosiłem o badanie lekarskie i ciepły posiłek. Kiedy lekarz potwierdził, że dziecko jest zdrowe, Clara wybuchnęła płaczem.
Wtedy otworzyłem komputer.
Od trzech tygodni bank wykrywał próby uzyskania nieautoryzowanego dostępu do kont firmowych. Mój prawnik namierzył e-maile wysyłane z komputera mojego ojca. Natalia skontaktowała się z księgowym, aby sfałszować transakcje i zorganizować przeniesienie akcji do nowej spółki.
Spółka ta była już objęta śledztwem prokuratury.
Udawałem, że przyjmuję pełnomocnictwo, aby zmusić ich do przedstawienia oryginału dokumentu i ujawnienia wszystkich zaangażowanych.
Pokazałem Clarze odzyskane nagrania wideo, nagrania audio i wiadomości.
— Od jak dawna o tym wiesz?
„Wiedziałam, że próbują mnie okraść. Nie wiedziałam, że cię znęcają”.
Spuściła wzrok.
— Myślałam, że im uwierzysz. Ofelia powiedziała, że żonę można zastąpić, ale matkę nie.
Uklękłam przed nią.
— Ty, Mateo i nasza córka jesteście moją rodziną. Wszyscy inni postanowili zostać obcymi.
Następnego ranka Rogelio, Ofelia i Natalia przybyli do kancelarii notarialnej, ubrani tak, jakby szli na imprezę. Mój ojciec miał na sobie nowy garnitur. Natalia rozmawiała przez telefon:
—Za godzinę przejmę kontrolę nad firmą. Potem sprzedamy dom.
Nie widzieli mojego prawnika, prawniczki Jimeny Salgado, ani agenta ds. przestępczości zorganizowanej w sąsiednim pokoju.
Notariusz położył dokument na stole.
„Panie Andres Mendoza, czy zdaje pan sobie sprawę z tej władzy?”
Spojrzałam na Natalię.
„Chcę usłyszeć cały plan”.
Uśmiechnęła się.
„Tata będzie zarządzał twoim majątkiem. Ja zajmę się finansami. Mama zatrzyma dom. Clara dostanie pieniądze na wyjazd i zrzeknie się wszelkich praw”.
„A co, jeśli odmówi?”
Ojciec pochylił się w moją stronę.
„Mamy dowód, że ukradł”.
„Prawdziwy dowód?”
„Wystarczająco dobry, żeby go zniszczyć” – odpowiedziała Natalia.
Włączyłam ekran.
W kuchni pojawiła się klęcząca Clara, gdy mama podnosiła dla niej talerz.
Ofelia krzyknęła:
„To wyrwane z kontekstu!”
Odtworzyłam kolejny plik. Rogelio powiedział: „Kiedy podpiszę, opróżnimy konta i ogłosimy go niezdolnym do pracy”.
Natalia wstała.
— Wyłącz to.
Boczne drzwi się otworzyły. Weszła Jimena i dwóch policjantów.
Potem ojciec wyjął kolejną kartkę z teczki.
„Spóźniłeś się” – powiedział. „Twój podpis już tu jest”.
To był mój podpis, idealnie podrobiony.
Pod spodem znajdował się list Clary upoważniający do sprzedaży naszego domu.
Notariusz sprawdził pieczęć i podniósł wzrok.
— Jest jeszcze czwarta osoba. I jest w tej kancelarii.
CZĘŚĆ 3
Nikt się nie ruszył.
Notariusz, pan Ernesto Varela, wziął pęsetą sfałszowany dokument i włożył go do przezroczystego etui.
„Ten podpis jest poświadczony pieczęcią mojej kancelarii” – wyjaśnił – „ale nigdy nie autoryzowałem transakcji”.
Jeden z pracowników otworzył drzwi. Wszedł Hector Ledesma, asystent notariusza i były kolega mojego ojca.
Rogelio zamknął oczy.