Nie znał prawdy.
Konkurs nie był prawdziwy. A trzy miesiące wcześniej mój dziadek – którego uważał za zwykłego mechanika – zostawił mi imperium warte dwa miliardy dolarów. Wliczając w to ten ośrodek.
Trzymałam to w tajemnicy, żeby dowiedzieć się, kim naprawdę jest.
Rozdział 2: Humor w raju
Azure Sands zapierało dech w piersiach – pływające wille, marmurowe chodniki, ciepłe morskie powietrze.
W recepcji powitał nas personel. Julian, kierownik, spojrzał mi w oczy. Lekko pokręciłam głową.
Zrozumiał.
„Witamy, panie Vance”, powiedział płynnie.
Mark wyprostował się. „Fajne miejsce. Zostaw moje bagaże w najlepszej willi. Załatw tacie drinka”.
Zrelaksowali się. Ja pracowałam.
Przez dwa dni załatwiałam różne sprawy. Beatrice wysyłała mnie po czasopisma. Frank narzekał na wszystko. Mark kazał mi robić mu zdjęcia, jak pozował.
„Z góry, Claro!”
Trzeciego wieczoru jedliśmy w podwodnej restauracji. Ryby przepływały obok szklanych ścian.
Beatrice uśmiechnęła się krzywo. „Wciąż rysujesz małe obrazki?”
„Jestem ilustratorką”.
Zaśmiała się. „To samo”.
Frank dodał: „Mark potrzebuje kogoś ambitnego. Nie kogoś tak… prowincjonalnego”.
Słowo zapadło mi w pamięć.
Potem Beatrice z hukiem odstawiła kieliszek. „To wino jest kiepskie”.