Seria niemal jednoczesnych wibracji. Telefon Adriena na stole. Diane w torbie. Mathilde przy talerzu. Nawet telefon Henriego Delorme, mojego byłego teścia, do tej pory milczący na drugim końcu stołu, gdzie spędził wieczór udając zażenowanie, rozkoszując się spektaklem jak grzeczni tchórze.
Adrien najpierw spojrzał na ekran.
Blask zniknął mu z twarzy tak szybko, jakby ktoś otworzył mu klapę pod stopami.
„Co to, do cholery, jest?” mruknął.
Mathilde z kolei sprawdziła swój i nerwowo się zaśmiała.
„Co to jest?”
Diane zirytowana grzebała w torbie.
„Szczerze mówiąc, nikt nie przetrwa rodzinnego obiadu bez…”
Jej zdanie urwało się.
Henri chwycił okulary. Adrien wstał tak gwałtownie, że jego krzesło z hukiem zatoczyło się do tyłu. Mathilde spoglądała to na ekran, to na ich twarze, wciąż zbyt wolno, by zrozumieć, co się dzieje. A ja, pośród tego przyspieszonego rozpadu, w końcu poczułem pierwszą prawdziwą falę ulgi.
Wiadomości były identyczne.
Zgodnie z zarządzeniem większościowych akcjonariuszy, wszelkie uprawnienia kadry kierowniczej Delorme zostają zawieszone ze skutkiem natychmiastowym do czasu przeprowadzenia priorytetowego audytu. Następujące uprawnienia zostają zamrożone bezzwłocznie: autoryzacje finansowe, konta dyskrecjonalne, samochody służbowe, karty firmowe, prawa do użytkowania aktywów zabezpieczonych przez grupę, dostęp administracyjny i uprawnienia do podpisywania. Proszę o kontakt z Działem Prawnym Grupy.
Poniżej widniało nazwisko znane wszystkim.
Arthur Delatour – Dyrektor Prawny Grupy, Halcyon Participations
Nikt się nie poruszył przez chwilę.
Potem Adrien spojrzał na mnie.
Niekoniecznie na mnie.
Na możliwość, która właśnie zmaterializowała się za moją twarzą.
„Cassandre…” powiedział powoli. „Co zrobiłaś?”
Lekko przechyliłem głowę.
Woda wciąż kapała z moich włosów stłumionymi kroplami na dywan. Prawie mi się ten dźwięk spodobał. To było jak odliczanie dobiegające końca.
„Wysłałem wiadomość”.
Diane pogardliwie pokręciła głową.
„Żartujesz”.
„Nie” – odpowiedział Henri.
Wszyscy odwrócili się w jego stronę.