„Pasza!” – pisnęła, zwracając się do syna jego starym imieniem z dzieciństwa. „Słyszysz? Wyrzuca własną matkę!”
„Lena, dlaczego jesteś taka ostra?” – jęknął Aleksiej. „Uspokójmy się…”
„Uspokójmy się?” – oczy Eleny błysnęły chłodno. „Twoja matka nazwała Katię „pożądaczką”. Albo ją natychmiast przeprosi, albo oboje odejdziecie”.
„Przeprosić?!”. Tamara Iljiniczna zrobiła się fioletowa. „W obecności tego małego bachora? Nigdy w życiu!”
„A potem tam” – Elena wskazała na drzwi.
Teściowa chwyciła torebkę i narzuciła na siebie płaszcz.
– Aleksiej, szykuj się! Ruszamy!
„Mamo, ja tu naprawdę mieszkam” – mruknął zdezorientowany.
„Chodźmy, powiedziałam!” warknęła. „Jeśli zostaniesz z tym prostakiem, nie chcę cię znać!”
Wybiegła na korytarz, a drzwi zatrzasnęły się tak mocno, że aż zadźwięczały naczynia. Aleksiej został rozdarty między dwoma ogniskami.
„Lena…” zaczął żałośnie.
– Co, Lesha?
– Nie możesz tego zrobić swojej matce. To starsza osoba.
„Czy możesz to zrobić mojej siostrze? Jest młoda, czy to zniesie?” Elena spojrzała na męża z goryczą. „Bronisz kogoś, kto wszedł do twojego domu i napluł w dusze twoich bliskich”.
— Nie bronię… Ja po prostu chcę pokoju.
— Pokój? Twoja matka zaczęła wojnę. Nie ja.
Aleksiej w milczeniu poszedł do salonu.
***
Kolacja minęła w ciężkiej, lepkiej ciszy. Jedynym dźwiękiem był brzęk widelców o talerze. Katia siedziała z pochyloną głową, z czerwonymi oczami. Aleksiej jadł mechanicznie, wpatrując się w przestrzeń. Masza, wyczuwając napięcie dorosłych, również zamilkła.
Kiedy Katya odeszła, Elena mocno ją przytuliła, aż do chrupnięcia.
– Wybacz mi, Katiuszo.