„Katia nie jest obca” – mruknął Aleksiej. „Pomaga. Wiesz o tym”.
— Ona pomaga! Czy twoja żona nie może ci pomóc?
„Mamo, wystarczy” – westchnął. „Nie kłóćmy się”.
– To nie kłótnia! To prawda życia!
„Lena, myślę, że pójdę…” szepnęła Katia, połykając łzy.
„Przestań” – warknęła Elena. „Nigdzie nie pójdziesz. Jesteś tu jak w domu”.
Odwróciła się do teściowej i spojrzała jej prosto w oczy.
– Tamaro Iljiniczna, przekroczyłaś już tę granicę.
„Czy to ja przeszłam na drugą stronę?” – warknęła teściowa. „Aleksiej, słyszysz, jak rozmawia z twoją matką?”
Aleksiej przestępował z nogi na nogę i patrzył na podłogę.
„Lena, mama nie miała takiego zamiaru. To po prostu jej osobowość… straciła panowanie nad sobą”.
„Czy ona straciła panowanie nad sobą?” Elena spojrzała na męża, jakby widziała go po raz pierwszy. „Aleksiej, upokorzyła moją siostrę. Doprowadziła ją do płaczu. I myślisz, że to normalne?”
„No cóż… dałem się ponieść” – wydusił.
– Za bardzo się zapędziłeś. I nic jej nie powiesz?
“Powiedziałem, przestań przeklinać!” Aleksiej podniósł głos, ale brzmiał bezradnie.
„Tylko twoja matka tu przeklina” – odparła chłodno Elena. „Katio, idź do swojego pokoju”.
Katia, pochylona, przemknęła obok Aleksego i zniknęła w sypialni.
Tamara Iljiniczna stała na środku kuchni, z rękami na biodrach, triumfalnie i monumentalnie. Elena podeszła do kuchenki i wyłączyła gaz pod rybą. Jej ruchy były powolne, ale precyzyjne.
„Tamara Iljiniczna” – powiedziała spokojnie. „Wyjdź z mojej kuchni”.
„Co?” – zdziwiła się teściowa.
— Wyjdź z mojego mieszkania. Natychmiast.
— Czy ty… czy ty mnie wypędzasz? Matka mojego męża?
„Proszę was, wyjdźcie. Moja rodzina nie czuje się tu urażona”.