„On odpoczywa!” – krzyknęła teściowa. „Jak możesz odpoczywać, skoro obcy kręcą się po domu!”
W kuchni zapadła dźwięczna cisza. Masza, która budowała w kącie wieżę z garnków, zlękła się i zamilkła. Katia zbladła, a jej ręce drżały zdradziecko.
Elena poczuła, jak gorąca fala gniewu podnosi się z jej piersi do gardła, pulsując w skroniach.
„Co powiedziałaś?” Jej głos brzmiał przerażająco cicho.
„Kazałam mu się stąd wynosić!” – warknęła Tamara Iljiniczna, wyczuwając słabość. „Przestań kręcić się po cudzych domach jak pasożyt!”
Katya podeszła do okna, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Elena zrobiła krok naprzód, osłaniając siostrę.
„Tamara Iljiniczna, to jest mój dom. I ja decyduję, kto jest tu mile widziany, a kto nie”.
„Twój dom?!”. Teściowa zakrztusiła się z oburzenia. „Mój syn tu mieszka! On tu rządzi!”
„Aleksiej!” zawołała Elena, nie odwracając się. Jej głos dźwięczał stalowo. „Słyszysz mnie?”
Aleksiej pojawił się w drzwiach, zgarbiony, jakby próbował stać się niższy.
– Co się stało?
„Twoja matka obraziła moją siostrę. Nazwała ją pasożytką. W moim domu.”
„Mamo, dlaczego to robisz?” Aleksiej skrzywił się, jakby bolał go ząb.
„Martwię się o ciebie!” Tamara Iljiniczna wskazała palcem na synową. „Twoja żona urządza przyjęcia, przyprowadza krewnych, a ty siedzisz jak sierota w kącie!”