— Ale Marc… Jestem w dziewiątym miesiącu ciąży. Podróż jest długa… Mogę urodzić po drodze…
Wzruszył ramionami, obojętnie.
— To twój problem. Przynajmniej przestaniesz narzekać.
Tej nocy Élise zdała sobie sprawę, że mężczyzna, którego kochała, już nie istnieje.
Dwa dni później, ze złamanym sercem, wsiadła do autobusu do Chapala ze starą walizką. Na dworcu autobusowym czekała na nią matka. Widząc jej bladość, pani Fontaine delikatnie ją przytuliła.
— Córko… jesteś już w domu. Pozwól, że się tobą zaopiekuję.
Tymczasem w Guadalajarze Marc pośpieszył do mieszkania Chloé Morel , swojej młodej asystentki. Ona również była w ciąży i zapewniła go, że urodzi chłopca. Marc poczuł się niemal triumfalnie.
„ Wreszcie dziedzic! ” powtórzył z dumą.