„Niczego nie dotykaj” – powiedziała.
„Nie miałam zamiaru”.
Zamknęła drzwi.
Potem przysunęła krzesło do klamki.
Wtedy poczułam pierwszy prawdziwy ukłucie strachu.
„Kto cię śledzi?”
Nie odpowiedziała.
Zdjęła okulary.
Jej lewe oko było fioletowe pod warstwą luksusowego makijażu.
Potem zdjęła płaszcz.
Nie po to, żeby mnie uwieść.
Nie po to, żeby się bawić.
Żeby się mną popisać.
Sukienka odsłaniała jej ramiona, a na skórze widniały ślady.
Nie jeden.
Dziesiątki.