Tej nocy Daniela położyła Mateo spać, zablokowała Mauricio dostęp do jego dodatkowych kart i ściągnęła wyciągi bankowe z trzech lat.
O 2:17 rano znalazła przelew, którego nigdy nie autoryzowała.
Potem znalazła kolejny.
I kolejny.
Wszystkie wylądowały na kontach rodziny Mauricio.
Ale ostatnia transakcja sprawiła, że zadrżały jej ręce.
Dołączył dokument.
Wniosek o pożyczkę na 2,4 miliona pesos.
Jego nazwisko widniało na ostatniej stronie.
A pod jego nazwiskiem widniał podpis.
Podpis, którego Daniela nigdy nie złożyła.
To, co miało się wydarzyć następnego ranka, nie było już zwykłym rodzinnym żartem.
I nikt z nich nie mógł sobie wyobrazić, co Daniela właśnie odkryła.
Część 2: O 8:06 rano Teresa Salgado rzuciła swoją kartę na ladę recepcji.
„To pomyłka. Pobierają od nas opłatę za śniadanie”.
Emiliano zachował profesjonalny uśmiech.
„Nie ma pomyłki, proszę pani”.
Fernanda pojawiła się za nią.
„Odwołali też mój masaż”.
Potem Daniela wyszła z kawiarni w lobby, trzymając Mateo za rękę i niosąc pod pachą teczkę.
Mauricio natychmiast podszedł.
„Daniela, przestań się ośmieszać”.
Puściła dłoń Mateo, tylko po to, by postawić go za sobą.
„To wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem”.
Emiliano spojrzał na ekran.
„Zaległe opłaty, wczorajsza kolacja, spa i cztery apartamenty to obecnie łącznie 253 700 pesos. Żeby zatrzymać pokoje, potrzebujemy kolejnej karty”.
Teresa zbladła.
„Czy wyjęłaś kartę?”
„Tak”.
„Ta podróż była twoim prezentem!”
Daniela spojrzała na nią.
„Prezentem była podróż”. Moje upokorzenie nie było uwzględnione.
Mauricio zacisnął szczękę.
„Daj mi kartę, a porozmawiamy w Meksyku”.
„Nie”.
Fernanda wtrąciła się.
„Karcisz wszystkich za mały żart”.
Daniela otworzyła teczkę.
„Zabawne, że wspominasz o żartach”.
Wyciągnęła kilka wyciągów bankowych.
„Przez 18 miesięcy Mauricio przelewał pieniądze z naszego konta, żeby zapłacić za twoją ciężarówkę, karty kredytowe twojej mamy i kilka długów Ivána”.
Teresa powoli odwróciła się do syna.
„Co on mówi?”
„Przesadza” – odpowiedział Mauricio.
Daniela położyła na ladzie kolejny dokument.
„Znalazłam też to”.
Fernanda wstrzymała oddech.
To był wniosek o pożyczkę na 2,4 miliona pesos.
Mauricio próbował go wziąć.
Daniela odsunęła papier.
„Nigdy więcej nie dotykaj moich rzeczy”.
Podeszło dwóch ochroniarzy.
Mauricio zniżył głos.
„Możemy to naprawić”.
„Co naprawić? Przelewy czy sfałszowany podpis?”
Teresa spojrzała na dokument.
„Mauricio…”
„Mamo, bądź cicho”.
To potwierdziło więcej, niż Daniela się spodziewała.
Ale czegoś wciąż brakowało.
„Podsłuchałam wczorajszą rozmowę” – powiedziała Daniela. „Słyszałam, jak planowali mnie zmusić, żebym podpisała się jako poręczyciel”.
Fernanda desperacko pokręciła głową.
„Nie wiesz, o czym mówisz”.
„Słyszałam też, jak używali mojego mieszkania jako zabezpieczenia”.
Iván cofnął się.
Mauricio stracił panowanie nad sobą.
„Bo nigdy nie pomagasz dobrowolnie! Z tobą wszystko musi być negocjacją!”
Mateo zadrżał.
Daniela spojrzała na niego i coś w niej całkowicie stwardniało.
Wyciągnęła kopertę.
„To klucze do mieszkania, w którym mieszkamy”.
Mauricio nerwowo się zaśmiał.
„To też mój dom”.
„Nie. Kupiłem go dwa lata przed tym, jak cię poznałem”.
Wyraz twarzy Mauricia się zmienił.
„Daniela…”
„Mój prawnik ma już wyciągi bankowe, wniosek kredytowy i sfałszowany podpis”.
Teresa położyła dłoń na piersi.
„Prawnik?”
„Tak”.
Daniela podniosła walizkę.
Emiliano podszedł.
„Pani Alcántara, pani transport na lotnisko jest gotowy”.
Mauricio spojrzał na Mateo.
„Zabierasz też mojego syna?”
Daniela zatrzymała się.
„Nasz syn siedział głodny przez trzy godziny, podczas gdy pani piekła tosty na górze”.
Po raz pierwszy Mauricio nie otrzymał odpowiedzi.
Daniela ruszyła w stronę wyjścia.