„Żeby móc utrzymać twoją panią? Myślałeś o tym?” – zapytała Margarita zadowolonego męża.
W jej ruchach emanowała żelazna pewność siebie. Ten domek z kart miał się zawalić tej nocy. Wysłała Antonowi adres. Ten sam adres mieszkania, które Jelena Wiktorowna wynajmowała na tajne spotkania z Igorem. Margarita znała ten adres, ponieważ kiedyś pomagała teściowej w płatnościach online, kiedy skłamała, że pomaga „jej biednej siostrzenicy z Saratowa”.
Umowa najmu dobiegała dziś końca. Jego teściowa, zazwyczaj punktualna w swoich przyjemnościach, najwyraźniej liczyła na kolejną ratę od syna. Margarita przejęła inicjatywę, płacąc czynsz za pośrednictwem właścicielki, nie za teściową, a rzekomo za Antona.
Zgodnie z planem Margarity, dziś o 19:00 w jednym punkcie przestrzeni miały się zderzyć cztery wektory: chciwość, pożądanie, głupota i zdrada.
„Niech się pali” – szepnęła Margarita, wychodząc na zimny wiatr placu budowy.
Część 3. Wnętrze samochodu, czyli droga do szczęścia
Anton prowadził, gwiżdżąc popularną melodię. Yana siedziała obok niego na miejscu pasażera. Była dokładnie taka, jaką chciał, żeby była: olśniewająca, kapryśna i kompletnie pusta. Nadąsała się, sprawdzając makijaż w lustrze i paplała o tym, jak bardzo jest zmęczona mieszkaniem z matką (rozsądnie nie powiedziała Antonowi o mężu, zamiast tego zmyślając historie o swoich surowych rodzicach).
„Tosza, czy to mieszkanie naprawdę jest w centrum miasta? Nie chcę mieszkać w jakimś chruszczowowskim bloku z karaluchami.”
„Kochanie, mówiłem ci, że to luksus” – odparł zadowolony z siebie Anton, głaszcząc kierownicę. „Moja żona to suka, jasne, ale ma gust. I znajomości. Załatwiła nam klucze do naprawdę luksusowego miejsca”.
„Twoja żona jest dziwna” – zachichotała Yana. „Czy ona jest rogaczem? Czemu za nas płaci?”
„Bo mam ją na haku” – puścił oko Anton. „Każdy ma trupy w szafie. Ona ma tam cały cmentarz. Boi się stracić pracę, status, pieniądze. Więc zrobi, co każę”.
Czuł się jak Napoleon. Przechytrzył kobietę, która zawsze uważała się za mądrzejszą od niego. Ona, z dyplomami, projektami i planami, była bezsilna wobec jego przebiegłości. On, Anton, prosty technik woskowania, zaszachował inżyniera.