„Kupisz mi nową torebkę?” zapytała Yana z irytacją.
— Cokolwiek zechcesz, moja droga. Teraz budżet jest w moich rękach.
Samochód wjechał na elitarny dziedziniec. Szlaban podniósł się – Margarita przesłała kod dostępu. Anton zaparkował przy wejściu wyłożonym gresem porcelanowym.
„To niesamowite!” – wykrzyknęła Yana, wysiadając z samochodu i stukając obcasami o asfalt. „To miejsce jest pewnie pełne funkcjonariuszy”.
„Teraz mieszka tu królowa mojego serca” – powiedział Anton pompatycznie, podnosząc jej lekką torbę z różnymi rzeczami.
Wsiedli do windy. Lustra, marmury, łagodna muzyka. Anton nacisnął przycisk siódmego piętra. Serce waliło mu z niecierpliwości. Teraz miał otworzyć drzwi do nowego życia, w którym będzie sułtanem, a jego żona jedynie milczącym sponsorem.
„Mam nadzieję, że jest tam jacuzzi” – mruknęła Yana, tuląc się do niego.
„Wszystko jest na miejscu” – zapewnił.
Winda zadzwoniła, otwierając drzwi na piętrze. Anton pewnym krokiem podszedł do drzwi numer 45. Nie wiedział, że te drzwi prowadzą nie do nieba, a prosto do piekła.
Część 4. Elitarny Apartament, czyli Zderzenie Światów
Anton wyciągnął telefon, sprawdzając wiadomość od Margarity: „Klucz jest pod wycieraczką, zapasowy. Właścicielka ma główne klucze, ale pozwoliła nam się wprowadzić”. Pochylił się i pomacał dłonią. Rzeczywiście, klucz był na miejscu.
„No cóż, zapraszam cię do naszego królestwa” – triumfalnie przekręcił klucz w zamku.
Drzwi otworzyły się bezszelestnie. Zapach perfum uderzył go w nos – ciężki, słodki, znajomy. Anton zmarszczył brwi na sekundę: to były perfumy, które lubiła jego matka. Ale myśl błysnęła i zniknęła.
Korytarz był słabo oświetlony. Na podłodze leżały czyjeś męskie buty. Bardzo drogie buty ze skóry krokodyla. I damskie sandały na szpilkach.
„Tosha, jest tu ktoś?” – szepnęła przestraszona Yana, ściskając go za rękaw.
„Prawdopodobnie sprzątaczka” – powiedział Anton niepewnie, choć dreszcz przeszedł mu już po plecach. „Hej! Jest ktoś w domu?”