Wszyscy słyszeliśmy to przynajmniej raz: „Unikaj ziemniaków, są zbyt kaloryczne”. A jednak dietetycy i lekarze poważnie próbują to wyjaśnić. Ziemniak wcale nie jest wrogiem naszej zbilansowanej diety. Wręcz przeciwnie. Wszystko zależy od jednej rzeczy, często pomijanej, która zmienia wszystko. Gotowy na ponowne przemyślenie swojego stosunku do tego kultowego warzywa kuchni francuskiej?
Ziemniak ma okropną reputację… ale czy naprawdę na nią zasługuje?
Od czasu rozkwitu diet niskowęglowodanowych, biedny ziemniak znalazł się na ławie oskarżonych. Unikamy go, zastępujemy, wpędzamy go w poczucie winy. Jednak eksperci od żywienia są nieugięci: to warzywo samo w sobie nie jest problematyczne. Prawdziwy problem? To, co z nim robimy w kuchni. Frytki smażone w głębokim tłuszczu, puree ziemniaczane polane masłem i śmietaną… to właśnie tam kalorie się kumulują, a nie w samym ziemniaku.
Prosto przygotowany – gotowany na parze, gotowany na parze lub pieczony – ziemniak pozostaje niskotłuszczowym i niezwykle pożywnym produktem.
Co tak naprawdę zawiera ziemniak (i może Cię to zaskoczyć): Średniej wielkości ziemniak, jedzony ze skórką, zawiera tylko około 160 kalorii, a mimo to może pochwalić się naprawdę imponującym profilem odżywczym: