Wskazałam parking. „Czas dowiedzieć się, kim naprawdę jest nasza krew”.
Telefon zabrzęczał. Email: TRANSFER UKOŃCZONY.
Nie pokazałam ekranu. Jeszcze nie.
***
Wyjaśnienia w samochodzie
Jechałam w milczeniu. Aaron siedział z przodu, Eli zasnął z tyłu z dinozaurem pod brodą. Walizka brzęczała przy zakrętach.
„Mamo, nie chcę, żebyś się w to mieszała” – powiedział Aaron po dziesięciu minutach.
„Już w to wciągnięto ciebie” – odparłam, patrząc na drogę. „Ja wybieram stronę”.
Pokręcił głową. „Nie wiesz, jaką władzę ma Gerald”.
Prawie się zaśmiałam. Gerald miał nieruchomości, fundusz private equity, reputację. Kontrolował też kręgosłup Lorraine.
Tacy mężczyźni budują potęgę na strachu. Aaron nie wiedział, że ja patrzyłam na takich całe życie.
Zaparkowałam pod moim townhouse’em. Nie na długo – potrzebowałam czegoś z sejfu.
W kuchni nalałam Aaronowi kawy. Ręce mi nie drżały. „Powiedz dokładnie, co się stało”.
„Tydzień temu Gerald chciał się spotkać” – westchnął Aaron. „’Powitanie w rodzinie’. Zaoferował awans, jeśli Lorraine rzuci pracę i wróci do ich kręgu”.
„Co powiedziałeś?” – zapytałam.
„Że Lorraine wybiera sama. Nie kupię awansu posłuszeństwem. Kocham ją, ale nie dam się kupić”.
Skinęłam głową. „I cię zwolnili”.