„Mogę” – powiedziałam miękko. „Budowałam na kontraktach, nie na strachu”.
Zwróciłam się do Lorraine. „Masz wybór. Być akcesorystką ojca czy matką Eli”.
Spojrzała na wnuka. Mały chłopiec ściskał moją dłoń, nie rozumiejąc wrogości.
Łzy napłynęły jej do oczu. Wstyd, strach, prawda.
Gerald chwycił jej ramię. „Lorraine–”
Odsunęła się. „Nie myślałam, że naprawdę to zrobi”.
Do Aarona: „Przepraszam”.
„Przepraszam nie naprawi zaufania” – powiedział. „Ale może zacząć prawdę”.
Gerald podniósł głos. „To szantaż!”
„Nie. Konsekwencja”.
Eli pociągnął mnie. „Babciu, chcę do domu”.
Uspokoiłam go szeptem. „Wkrótce, skarbie”.
Gerald wstał. „Oddam Aaronowi pracę. Z podwyżką. Zapomnijmy”.
Aaron pokręcił głową. „Nie chcę pracy, którą karzesz. Chcę życia bez kontroli”.
Prawnik wszedł. „Panie Whitmore, to poważne”.
Gerald spojrzał na niego wściekle. „Zamilknij”.
Napięcie rosło. Lorraine szlochała cicho.
Mały twist: mój prawnik zadzwonił – media już wiedzą o skardze.
Gerald zbladł bardziej. To nie koniec.
***
Kulminacja konfrontacji
Gerald walnął pięścią w stół. „Myślisz, że możesz mnie zniszczyć? Mam kontakty!”
Stałam niewzruszona. „Spróbuj. Zobaczysz”.
Aaron wstał. „Tato Lorraine, zraniłeś nas wszystkich. Dla nazwiska?”