„Przysiągłem sobie, że zrobię wszystko, aby mój syn nie powtórzył błędów ojca. Dopilnuję, żeby zdobył wykształcenie, dobrą pracę i ożenił się z porządną kobietą…”
– A ty uważasz, że jestem niegodny?
Galina Pietrowna przyjrzała się jej uważnie.
„Nie wiem. Widzę, że Aleksiej jest z tobą szczęśliwy. Ale obawiam się, że to chwilowe. Że go porzucisz, tak jak jego ojciec kiedyś porzucił nas”.
„Nie zostawię go. Ale wiesz, twoje zachowanie raczej zniszczy nasze małżeństwo, niż je wzmocni”.
– Co masz na myśli?
„Jeśli będziesz się ciągle wtrącać, krytykować mnie i nastawiać Aleksieja przeciwko mnie, prędzej czy później doprowadzi to do konfliktu. I wtedy będzie musiał wybierać między nami. Tego chcesz?”
Teściowa milczała.
„Galina Pietrowna, spróbujmy zacząć od nowa. Nie udaję, że zastępuję cię w życiu Aleksieja. Zawsze będziesz jego matką. Ale teraz jestem też jego żoną. I musimy nauczyć się współistnieć”.
– A jak sobie to wyobrażasz?
„No cóż, najpierw ustalmy zasady. Możesz nas odwiedzić, ale tylko na zaproszenie lub po wcześniejszym uzgodnieniu. Obiecuję zaprosić cię na kolację co najmniej raz w tygodniu.”
„Raz w tygodniu?” Galina Pietrowna wyraźnie spodziewała się więcej.
„Na początek. Potem, kiedy poznamy się lepiej, może częściej. I nie rozmawiajmy o tym z Aleksiejem. Jeśli będziemy mieli jakieś zastrzeżenia, porozmawiamy bezpośrednio.”
Teściowa się nad tym zastanowiła.
— A co z pracami domowymi? Naprawdę umiesz gotować?
Marina się uśmiechnęła.
— Potrafię. Może nie tak dobrze jak ty, ale się uczę. A tak przy okazji, Aleksiej mówił, że robisz niesamowite pasztety z kapustą. Może mogłabyś mnie nauczyć?
Galina Pietrowna po raz pierwszy w trakcie rozmowy lekko się uśmiechnęła.
„Pieczenie ciast to sztuka. Nie każdy potrafi to robić.”
„Spróbuję. Aleksiej je uwielbia, ale jeszcze nie nauczyłam się, jak je porządnie wyrobić.”
Ciasto drożdżowe wymaga cierpliwości i odpowiedniej temperatury.
– Widzisz, muszę się od ciebie wiele nauczyć.
Rozmawiali jeszcze godzinę o różnych przyziemnych sprawach. Stopniowo napięcie opadło, a rozmowa stała się niemal przyjacielska.
„Wiesz” – powiedziała Galina Pietrowna, gdy Marina szykowała się do wyjścia – „może rzeczywiście posunęłam się za daleko. Po prostu boję się pozwolić odejść synowi”.
„Nie pozwolisz mu odejść. Zawsze będzie twoim synem. Po prostu teraz jestem też w jego życiu”.
„Tak, prawdopodobnie masz rację. Powiedz Aleksiejowi, że czekam na jego telefon.”
— Przekażę dalej. A Galina Pietrowna? Wpadnij do nas na obiad w niedzielę. Ugotuję coś pysznego.
„Zobaczymy” – odpowiedziała wymijająco teściowa, ale Marina widziała, że teściowa ucieszyła się z zaproszenia.
Kiedy Marina wróciła do domu, Aleksiej przywitał ją z niepokojem.