Rozdział 1: Erozja matki
Nazywam się Margaret Johnson. Miałam sześćdziesiąt dwa lata, gdy chłopiec, którego nosiłam w łonie, syn, którego karmiłam podczas gorączki i trzymałam w ramionach podczas koszmarów, zamknął mnie w podziemnej ciemności ze swoją trzymiesięczną córką i wsiadł do samolotu do raju.
To jest nieupiększona rzeczywistość, brutalna i ostra. Kiedy ludzie słyszą fragmenty tej historii, ich umysły instynktownie szukają bufora. Zakładają, że moja pamięć jest zaćmiona wiekiem, że musiało dojść do gorączkowego nieporozumienia, panicznej gafy lub jakiegoś ukrytego kontekstu, który osłabia czystą jadowitość czynu. Nie ma takiego pocieszenia. Mój syn, David, i jego żona, Karen, zorganizowali ucieczkę na Hawaje, której w żaden sposób nie mogli sfinansować, jeśli nie zapewniliby darmowej, całodobowej opieki nad małą Emily przez całe dwa tygodnie.