Damien znieruchomiał.
Następnie zwrócił się do Alessandry.
“Wyjaśnić.”
Tak, zrobiła to.
Pieniądze. Firmy-słupy. Nieautoryzowane spotkania. Schemat mężczyzny budującego własną armię w czyimś domu.
Damien słuchał, a jego twarz ciemniała z każdym zdaniem.
„Wiedziałaś o tym od trzech miesięcy” – powiedział cicho. „Siedziałaś naprzeciwko mnie na kolacjach. Planowałaś nasz ślub. Uśmiechałaś się do mojej rodziny. I nic nie powiedziałaś”.
„Nie miałem żadnego dowodu”.
„Zbadałeś moją organizację bez mojej zgody”.
“Tak.”
Słowo to zabrzmiało jak policzek.
„Bo byłaś zbyt blisko, żeby go wyraźnie widzieć” – powiedziała Alessandra. „Vincent był przy tobie od dzieciństwa. Pomógł ci po śmierci ojca. Stał się niezbędny. Nie uwierzyłabyś w to bez przytłaczających dowodów”.
Wyglądało na to, że Damien zamierza rozwalić pokój.
Ale potem jego wzrok powędrował w stronę Sereny.