Nawet w ten sam sposób, w jaki zaciskał zęby, gdy był skupiony.
Youssef uniósł głowę z frustracją. Warsztat był zamknięty.
Zein nie mógł odpowiedzieć.
Ponieważ jego głos zniknął.
Cały świat zniknął.
Wpatrywał się w niego, jakby patrzył na duszę, która powróciła po długiej śmierci.
Youssef zmarszczył brwi. „Kim jesteś?”
Zein próbował przemówić.
Jego głos był ochrypły. „Ja…” Słowa ucichły.
Nigdy nie nauczył się być ojcem.
Adam podszedł cicho. „Twoja matka miała na imię Layla?”
Youssef zamarł.
Skąd ją znasz?
Zein wyjął z kieszeni starą skórzaną bransoletkę.
Bransoletkę, którą zrobił dla Layli 23 lata temu.
Twarz Youssefa zbladła.
Mały łańcuszek zsunął mu się z szyi.
Była na nim ta sama gwiazda.
„Mama powiedziała mi, że jeśli ten mężczyzna się pojawi, powinienem spojrzeć mu w oczy”.
Youssef spojrzał na Zeina.
I przez chwilę
oboje zrozumieli prawdę bez słów.
Głos Youssefa zadrżał. „Ty…” Zein podszedł bliżej.
Po raz pierwszy w życiu jego głos zabrzmiał słabo i ludzko. „Jestem twoim ojcem”.
Oczy Youssefa natychmiast napełniły się łzami.
Ale cofnął się o krok w gniewie. „Mój ojciec nie żyje”.