„Mówiłeś mi, że podpisze.”
„Podpisałaby, gdybyś nie zażądał dziś pieniędzy!”
Zapadła nagła cisza.
Sophie zbladła.
„Co to znaczy?”
Mathieu za późno zdał sobie sprawę, że powiedział za dużo.
Przetarł twarz dłonią.
„Nic. Niepotrzebnie panikujesz.”
„Zapewniłeś mnie, że Claire zgodziła się na sprzedaż.”
„W końcu by to zrobiła.”
Sophie odsunęła się.
Wiedziała, że muszą naciskać na Claire. Wiedziała, że jej brat chce wykorzystać mieszkanie, żeby zaciągnąć pożyczkę. Zgodziła się nawet oficjalnie zostać menedżerką firmy założonej kilka tygodni wcześniej.
Ale Mathieu przedstawił jej tę operację jako zwykły sposób na ochronę majątku pary.
Nigdy jej nie powiedział, że podpis Claire zostanie sfałszowany.
„W co mnie wpakowałeś?” zapytała.
Mathieu podszedł do niej.
„Posłuchaj. Na razie nikomu nie odpowiadasz. Niszczysz wszystkie wiadomości i mówisz, że nigdy nie spotkałaś tego agenta”.
Sophie przycisnęła zdjęcie do piersi.
„Byłam z tobą”.
„Więc powiesz, że to była wizyta w pomieszczeniu przeznaczonym dla twojego instytutu”.
Wskazał na kopertę.
„Co do Claire, to wróci. Zawsze wraca”.
Tym razem się pomylił.
Claire spędziła noc u swojej partnerki biznesowej Inès.
Prawie nie spała.
Oparzenie pod bandażem było bolesne. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, odtwarzała w pamięci ruch nadgarstka Mathieu, bez wahania rzucony kubek i jego idealnie spokojną twarz.
Około trzeciej nad ranem jej telefon zaczął wibrować.
Najpierw Mathieu przesłał jej przeprosiny.
„Nie chciałem cię skrzywdzić”.
Potem pojawiły się oskarżenia.
„Niszczysz nasz związek przez kłótnię”.
Potem pojawiły się groźby.
„Pożałujesz, że wmieszałaś policję w naszą rodzinę”.
W końcu wysłał jej zdjęcie ich sypialni z podpisem:
„Wróć do domu, zanim zdecyduję, co zrobić z twoimi rzeczami”.
Claire zrobiła zrzuty ekranu i wysłała je swojemu prawnikowi.
Nie odpisała.
O szóstej wstała, wypiła szklankę wody i włączyła komputer.
Podczas
Przez lata Mathieu powtarzał jej, że za dużo myśli, że wszystko kontroluje i że nie umie ufać.
Tego ranka ta ostrożność ją uratuje.
Trzy tygodnie wcześniej zadzwonił do niej notariusz, który sporządził akt sprzedaży mieszkania.
Do jego biura przyszedł mężczyzna z pełnomocnictwem, które rzekomo upoważniało Mathieu do rozpoczęcia procesu sprzedaży.
Dokument nosił podpis Claire.
Ale notariusz zauważył pewną anomalię.
Na wszystkich poprzednich dokumentach Claire podpisywała się pełnym imieniem.
Na tym pełnomocnictwie była tylko inicjał.
Kiedy się z nią skontaktował, Claire początkowo myślała, że to błąd administracyjny. Potem odkryła w historii drukarki swojej agencji kilka kopii swojego aktu własności.
Nic nie powiedziała Mathieu.
Dyskretnie skonsultowała się z panią Amandine Leroy, prawniczką specjalizującą się w przemocy domowej.
Zdjęcie zostało zrobione przez prywatnego detektywa, którego wynajęto legalnie do udokumentowania próby oszustwa.
Claire czekała.
Wciąż miała nadzieję, że się myli.
Wrząca kawa dostarczyła jej ostatniego dowodu, którego potrzebowała: Mathieu nie próbował już jej wykorzystać.
Był gotów ją skrzywdzić, żeby dostać to, czego chciał.
O 9:15 Sophie zadzwoniła do Claire.
Napisała trzy wiadomości.
W pierwszej płakała.
W drugiej oskarżyła Claire o zastawienie pułapki na całą rodzinę.
W trzeciej poprosiła o spotkanie w cztery oczy.
Claire zgodziła się, za radą swojej prawniczki, w zatłoczonej kawiarni naprzeciwko komisariatu policji.
Sophie spóźniła się dwadzieścia minut.
Miała na sobie duże ciemne okulary, mimo że niebo było zachmurzone. Usiadła, nie zdejmując płaszcza.
Kiedy zobaczyła opatrunek na policzku Claire, jej wzrok się odwrócił.
„Mathieu mówi, że przesadziłaś przed lekarzami”.
Claire nie odpowiedziała od razu.
„Wylał mi w twarz wrzącą kawę”.
„Był zły”.
„I co z tego?”
Sophie położyła torbę na kolanach.
„Jeszcze możemy to ustalić. Ty wycofasz skargę. Anulujemy umowę nieruchomości i każde z nas może wrócić do swojego życia”.
Claire wpatrywała się w nią.
„Jaką umowę nieruchomości?”
Sophie zacisnęła usta.
„Doskonale wiesz, o czym mówię”.
„Chcę to usłyszeć”.
„Mathieu chciał tylko wziąć kredyt pod zastaw mieszkania”.
„Mojego mieszkania”.
„Jesteś mężatką”.
„Posiadałam go przez sześć lat, zanim się pobraliśmy”.
Sophie westchnęła zirytowana.
„Zawsze wszystko robisz kręci się wokół siebie. Twoje mieszkanie, twoja agencja, twoje pieniądze…”
Claire lekko się do niej nachyliła.
„Bo to moje aktywa. Nie twoje”.
Sophie wyjęła telefon.
„Jeśli będziesz tak dalej gadać, Mathieu powie, że to był twój pomysł. Ma wiadomości”.
„Pokaż mi je”.
Sophie zawahała się.
Claire natychmiast zrozumiała.
„Napisał je z twojego telefonu, prawda?”
Sophie zrzedła mina.
W końcu zaczęła rozmowę. Kilka wiadomości wysłanych do agentki nieruchomości nosiło jej nazwisko. Niektórzy aprobowali utworzenie firmy, która miała kupić mieszkanie Claire po sztucznie zaniżonej cenie.
Inni obiecywali zapłatę 4800 euro po zaakceptowaniu pełnomocnictwa.
„Nie napisałam tego wszystkiego” – mruknęła Sophie. „Mathieu czasami korzystał z mojego telefonu”.
Claire poczuła, jak ogarnia ją zimny gniew.