
— Anna, przesadzasz. Te trzy słowa zabrzmiały jak policzek. Anna poczuła, jak coś w niej ostatecznie się łamie. Nie krzyk teściowej, nie jej kontrole, nie niekończące się uwagi — lecz to spokojne, chłodne „przesadzasz”. — To ja przesadzam? — zapytała cicho. — Nie powinnaś tak mówić do mamy. Jest starsza. Trzeba ją szanować. W słuchawce Eleonora mruknęła z aprobatą. Anna nagle stała się dziwnie spokojna. Aż za spokojna. — Dobrze — powiedziała równo. — W takim razie posłuchaj uważnie. Nie będę już brała udziału w tym cyrku. Podeszła do stołu, wzięła telefon i wyłączyła tryb głośnomówiący. — Rozmowa zakończona. — Co ty robisz?! — oburzył się Łukasz. — Wyznaczam granice. Skoro ty nie potrafisz, zrobię to sama. Po raz pierwszy nie tłumaczyła się i nie usprawiedliwiała. Poszła do sypialni, wyjęła z szafy walizkę i zaczęła pakować rzeczy. Łukasz stanął w drzwiach. — Mówisz poważnie? — Jak najbardziej. — Przez jedną kłótnię? Anna zatrzymała się i spojrzała na niego. — To nie jest jedna kłótnia. To dwa lata mojego życia, w których codziennie udowadniałam, że zasługuję, by być twoją żoną. Tobie. I twojej matce. Milczał. — Mam dość życia we troje w mieszkaniu dla dwojga. Jeśli nie potrafisz chronić naszej rodziny, to znaczy, że jej nie mamy.
— Stawiasz mnie przed wyborem? — Nie, Łukasz. Po prostu nie zamierzam dłużej być tą trzecią. Zasunęła zamek walizki. W tym momencie telefon znów zadzwonił. Na ekranie: Eleonora. Łukasz odruchowo sięgnął, by odebrać. — Tylko spróbuj włączyć głośnik — powiedziała spokojnie Anna. Po raz pierwszy nie nacisnął zielonej słuchawki. Połączenie się urwało. Kilka sekund ciężkiej ciszy. — Nie chcę, żebyś odchodziła — powiedział głucho. — W takim razie powiedz to nie mnie. Powiedz to jej. Przeciągnął dłonią po twarzy. Po raz pierwszy Anna zobaczyła w nim nie posłusznego syna, lecz zagubionego