
Telefon wystygł w dłoni, gdy zastygłam przy oknie. Z góry miasto wydawało się zimne, stalowe, obce. Zrobiłam kilka kroków, ważąc każde słowo w głowie, po czym otworzyłam aplikację bankową. Kilka dotknięć – i dostęp Krystiana do kont został zablokowany. Uczciwie: każda decyzja ma swoją cenę. W salonie panowała napięta cisza, przerywana tylko cichym głosem Bernadetty: – Może przesadziłaś, Marianno… dziewczyna nie jest przecież taka zła. – Cicho. Musi zrozumieć, kto tu rządzi – syknęła teściowa, nie zauważając zmian w powietrzu. Wyszłam z pokoju spokojna, skupiona, z lekkim uśmiechem. – No to porozmawiajmy teraz jak dorośli – powiedziałam i usiadłam naprzeciw Marianny. – Krystian będzie za godzinę, myślę, że ucieszy się, słysząc, jaką decyzję już za niego podjęliście. Teściowa rzuciła szybkie spojrzenie pozostałym. – My tylko się o was troszczymy, Izabelo. Kobieta powinna być przy mężu. – Kobieta powinna być sobą – odpowiedziałam. – A jeśli wybieram życie inne niż przy garnkach, to nie czyni mnie gorszą. W tym momencie w przedpokoju rozległ się dźwięk przekręcanego zamka. Do środka wszedł Krystian, zmęczony, z kluczami w ręku. Jego spojrzenie natychmiast spoczęło na mojej twarzy, potem na wyrazie twarzy matki. – Co tu się dzieje? Marianna zerwała się z miejsca: – Synku, musimy porozmawiać. Ona odmawia normalnego życia! Chcemy, żebyś wreszcie zrozumiał, z kim się związałeś…