Jestem Sarah Miller. Nie jestem już tą złamaną kobietą, która spędziła tę noc skulona w pokoju motelu, licząc grosze, podczas gdy mój syn, Leo, spał niespokojnie obok mnie. Odbudowałam się z tą samą precyzją, z jaką teraz projektuję wieżowce. Jako niezależny architekt rozumiem, że siła budowli tkwi nie w złoceniach, ale w fundamentach.
Leo dorastał obserwując tę odbudowę. W wieku osiemnastu lat nie jest już chłopcem, który płakał, gdy srebrne porsche jego ojca odjeżdżało. Jest błyskotliwy, cichy i emanuje bezruchem, który często mnie denerwuje. Ma wzrost Richarda i linię szczęki Sterlinga, ale w jego oczach kryje się głębia sprawiedliwości, której jego ojciec nigdy nie pojął.