Cliffhanger: Leo sięgnął do kieszeni i wyciągnął złotą kopertę. Nie podał jej Richardowi; położył ją na skraju podium, tuż obok mikrofonu. „To prezent od kliniki, którą odwiedziłeś dziesięć lat temu. Może przeczytaj pogrubiony fragment na głos. Dla dobra twojego… dziedzictwa”.
Rozdział 4: Dźwięk Ciszy
Richard wpatrywał się w kopertę. Przez sekundę na jego twarzy przemknął cień autentycznego strachu, chwilowe zaćmienie w masce Wielkiego Człowieka. Myślał, że to pozew. Myślał, że to desperacka prośba o pieniądze. Chciał nas zmiażdżyć po raz ostatni przed swoimi rówieśnikami.
„Zawsze szukasz jałmużny, prawda?” Richard prychnął szyderczo, chwytając kopertę. Rozerwał ją gwałtownym ruchem, unosząc papier, jakby chciał pokazać tłumowi, jak „żałosna” była jego dawna rodzina. Pochylił się nawet bliżej mikrofonu, wciąż z niewzruszonym uśmiechem. „Zobaczmy, co te „śmieci” wniosły do imprezy”.
Jego wzrok przeskanował dokument.
Zapadła absolutna cisza. Nie była to cisza szacunku, lecz cisza próżni przed eksplozją.
Wyniki badań laboratoryjnych były sprzed dokładnie dziesięciu lat i dwóch tygodni. Był to kompleksowy panel badań płodności, który Richard potajemnie wykonał tuż przed odejściem ode mnie. Diagnoza została napisana zimnym, klinicznym, nieodwracalnym językiem: AZOOSPERMIA Z POWODU POWIKŁAŃ ŚWINKI U DOROSŁYCH. STAN: TRWAŁY
BEZPŁODNY.