Uniosła ręce. „To był żart. Jest zbyt wrażliwa”.
Znowu to słowo.
Zawsze, gdy ktoś unika odpowiedzialności, obwinia tego, kto…
Oni ranią.
„Nie jestem wrażliwa” – powiedziałam. „Jestem świadoma”.
Potem zwróciłam się do Andrésa.
„Nie potrzebuję, żebyś mnie bronił, bo mam pieniądze. Muszę wiedzieć, czy broniłbyś mnie, gdybym nic nie miała”.
Spuścił wzrok.
Ta cisza bolała bardziej niż jej słowa.
Daniela wymusiła uśmiech. „To niedorzeczne. Andrés, powiedz coś”.
Powoli uniósł wzrok.
„Tak. Powiem”.
Rozluźniła się – oczekując wsparcia.
Ale on podszedł do mnie.
„Moja siostra dorastała ze mną” – powiedział. „Kiedy nic nie mieliśmy, pracowała po szkole, żeby pomóc rodzinie. Kiedy tata zachorował, pomagała mi opłacić studia. Nigdy nie dawała nam odczuć biedy, nawet kiedy tak było”.
W pokoju zapadła cisza.