Od tego dnia w naszym domu weszło rodzinne powiedzenie:
Papiery szły wolno. Miłość nie.
Kilka miesięcy później pojechaliśmy nad małe jezioro za miastem. Elise napisała w liście, że zawsze kochała wodę, bo przypominała jej miejsca, do których można było uciec bez dróg. Przynieśliśmy kwiaty. Nie dlatego, że wiedzieliśmy, gdzie jest. Nie dlatego, że zmarli zawsze nas słyszą.
Ale dlatego, że czasami żywi potrzebują miejsca, by wyrazić swoją wdzięczność.
Maja wrzuciła żółty kwiat do wody.
Mina wrzuciła biały.
Emma długo trzymała swój.
— Dziękuję, że mi zaufałaś — wyszeptała.
Potem rzuciła kwiat.
Objąłem ją ramieniem.
— Dokonała właściwego wyboru.
Emma spojrzała na bliźniaczki, które stały na brzegu i zastanawiały się, czy kwiaty potrafią pływać.
— Byłam tak przerażona.
— Wiem.