„Moja teściowa wyrzuciła przygotowane przeze mnie jedzenie i powiedziała: »Nawet pies by tego nie zjadł«, ale zbladła i upuściła talerz, gdy najsłynniejszy szef kuchni na świecie wszedł i skłonił się przede mną: »Szefie, personel już na ciebie czeka«”.
Mam na imię Sofia .
W oczach rodziny mojego męża jestem zwykłą gospodynią domową. Bezrobotna, bez pieniędzy i, według nich, „szczęśliwa” tylko dlatego, że wyszłam za mąż za ich syna, Richarda .
Nie znają… prawdy.
Bo chciałam, żeby kochali mnie za to, kim jestem, a nie za to, co mam.
W każdą niedzielę chodziliśmy do rezydencji mojej teściowej, Doñi Corazón .